sobota, 23 sierpnia 2014

Wiersz

Kochani!
Bardzo Was wszystkich przepraszamy. Zawiedliście się na nas... Wiem!
Nie będę kłamać, niestety nie mamy czasu pisać tego bloga aż tak namiętnie jak wcześniej. Jednak są osoby które jeszcze tu nie były, a może też chcą przeczytać coś, co jest tutaj więc nie usuniemy go. Pojawią się tutaj jeszcze nowe posty ale niestety nie wiem kiedy :( Wybaczcie nam to proszę.
~ Kamil.

A teraz mamy dla Was wiersz nadesłany przez naszą czytelniczkę z dopiskiem "Wiersz mojego kochanego przyjaciela pisany do mojej siostry" :)

Ma ukochana
Budzę cię z rana
Otwarte ramiona
Ty w nie wtulona
Miękkość włosów
Przeznaczenie losów
Dwa słodkie usta
Pocałunku rozpusta
Sen z oczu znika
Oko słońca unika
Powieki zamknięte
Ciała ściśnięte
Rozłąki nie chcą
Czule się pieszczą
Uczuciowe słówka
Rozmarzona główka
Oczu spojrzenie
Dotyku marzenie
Spełniam namiętnie
Oddajesz się chętnie
Muskam twe ciało
Tobie wciąż mało
Pocałunków tysiące
Twe ciało gorące
Całuje twa szyje
Twe ciało się wije
Przygryzam uszko
Już skrzypi łóżko
Rozgrzana namiętność
Pokazujesz swa piękność
Zachęcasz stanowczo
Przyciskasz mnie mocno
Me lędźwie nabrzmiały
Ciebie by chciały
Nie pozwalasz jeszcze
Dalej cię pieszczę
Całuje piersi twe
Bardzo cię pragnę
Ssie sutki namiętnie
Cała drżysz ponętnie
Pragniesz być w niebie
Wpuszczasz mnie w siebie
W rozkoszy zatopiona
W Miłości zatracona
Już jesteś na szczytach
Skąpany w twych krzykach
Też do nich dolecę
Napięcie me ukrócę
W rozkoszy się zatracamy
W podniecie zasypiamy


PS. Pytaliście o gify więc jeden dla was :) Bierzemy je z różnych tumblr'ów.
Najchętniej z tego : http://48800867.tumblr.com



środa, 16 lipca 2014

Wakacje we Włoszech

Nareszcie byli we Włoszech. Po wielu godzinach męczącej podróży mogła się wygodnie położyć, a nie tylko podziwiać krajobrazy zza szyby samochodu. Oczywiście jej brat Olek nie zdecydował się na samolot, ponieważ twierdził, że jadąc samochodem jest bardziej niezależny. Może to i prawda, ale kilkanaście godzin w samochodzie nie należy do przyjemności. Zaraz po przyjeździe wynikł nowy problem. Okazało się, że dostali dwa dwuosobowe pokoje. Myślała, że będzie miała własny pokój, ale niestety będzie musiała go dzielić z synem Olka i Agnieszki - siedemnastoletnim Tomkiem. Ze zrozumiałych względów rodzice Tomka nie chcieli mieszkać osobno, wszak seks, którym mogli dopiero teraz się nacieszyć, był w ich dwupokojowym mieszkaniu czymś, co musieli ukrywać przed synem jak para nastolatków. Tak więc Kasia była skazana na małolata. Specjalnie jej to nie przeszkadzało, ale mogło się to okazać kłopotliwe, gdyby poznała jakiegoś przystojnego Włocha. Na razie o tym nie myślała, tylko zamierzała wziąć prysznic i położyć się spać. Na szczęście łazienka była w każdym pokoju. Prysznic był czymś, o czym marzyła już od kilku godzin. Weszła do łazienki i szybko zrzuciła ciuchy.
Stojąc pod ciepłym strumieniem wody poczuła czyjś wzrok na sobie. No tak, zapomniała domknąć drzwi. Przez uchylone drzwi podglądał ją Tomek. W pierwszej chwili chciała wyjść i zrobić mu awanturę, ale pomyślała, że niepotrzebnie mogłaby zepsuć swój urlop. Odwróciła się tylko i zakręciła wodę. Usłyszała cichy szelest za drzwiami. Ubrała krótką nocną koszulkę. Wychodząc zwróciła się do Tomka:
- No, teraz ty pod prysznic i spać.
- Nie baw się w moją starszą siostrę, przecież nie mam pięciu lat - powiedział Tomek, lecz posłusznie poszedł do łazienki.
Myślała o tym co się stało, czy mówić o tym rodzicom Tomka. Sama pamięta, jak będąc w jego wieku podglądała chłopaków pod prysznicem na basenie. Nie było to tak dawno, przecież mam dopiero 23 lata - pomyślała sobie i postanowiła dać temu spokój. Po chwili zasnęła. Obudziła się, gdy słońce oświetlało już mocno pokój. Gdy leżała na łóżku uświadomiła sobie, że leży z gołą pupą. Jak zwykle zrzuciła kołdrę, a jej krótka koszulka podwinęła się ukazując światu jej nagie pośladki. Do tego po pokoju cicho krzątał się już Tomek:
- Cześć, jak się spało? - powitał ją tak jakby gołe tyłki widywał codziennie rankiem.
Wstając poprawiła na sobie koszulkę tak, aby Tomek nie zobaczył czegoś więcej. Na śniadaniu ustalili, że Olek i Agnieszka jadą się rozejrzeć po okolicy, a Tomek z Kasią idą na plażę wypróbować włoskie słońce. Po śniadaniu wzięli ze sobą ręczniki plażowe i poszli się opalać.
Tomek doznał szoku zaraz przy wejściu na plażę, bowiem okazało się, że większość kobiet opala się topless. Ten widok zrobił na nim takie wrażenie, że wydawało się, iż jego kąpielówki mogą pęknąć pod naporem jego pęczniejącego przyjaciela.
- No nie rozglądaj się tak, bo coś ci rozsadzi majtki - skarciła Tomka Kasia.
Chłopak zrobił się czerwony i wlepił oczy w piasek. Położyli się na ręcznikach i czekali na to, co zrobi z ich skórą słońce. Kasi zawsze zależało na pięknej opaleniźnie. W zimie korzystała z solarium i była cała opalona jak czekoladka. W lecie na polskich plażach opalała się w stroju wstydząc się zdjąć stanik, wszak ten widok nadal wzbudzał powszechną sensacje. Myślała, że tu we Włoszech ładnie opali sobie piersi, bo przecież nic tak nie razi jak białe plamy skóry na dekolcie kontrastujące z czekoladową opalenizną, lecz tu problemem był Tomek, bowiem czuła się onieśmielona jego wzrokiem.
- Wiesz, mógłbyś nasmarować mi plecy - zaproponowała Tomkowi odwracając się na brzuch.
Tomek nie bardzo wiedział jak się do tego zabrać, rozlał olejek na plecach cioci i zaczął go delikatnie rozsmarowywać. Delikatność ta nie była pieszczotą, lecz wynikała z nieśmiałości chłopaka, wszak takie sytuacje nie należą pewnie do jego codzienności. Jego ręka drżała wykonując krótkie nerwowe ruchy. Najpierw rozsmarował olejek na ramionach, a później obniżał swoją rękę. Gdy dotarł w okolice pośladków, jego ręka zwiotczała. Kasia aby nie deprymować chłopaka powiedziała, że tak już wystarczy i podziękowała mu.
Po godzinie takiej kąpieli słonecznej znów odwróciła się na plecy i pomyślała, że gdyby nie ten Tomek...
Wreszcie postanowiła. Czy moje piersi są jakieś inne niż innych kobiet? Jednym ruchem rozsupłała węzeł stanika i włożyła go do plażowej torby. Tomek przyglądający się cały czas tej operacji jęknął z wrażenia, gdy zobaczył nagi biust Kasi. Gdy kładła się jej lekko opadające piersi zafalowały potęgując wrażenie wyparte na Tomku.
- No co, w życiu nagiego biustu nie widziałeś? - powiedziała do Tomka.
- No widziałem, ale twoje cycuszki są jakieś takie, no po prostu piękne.
- Jeszcze się napatrzysz w życiu na ładne baloniki - zripostowała Kaśka.
Ale sama sytuacja ją tak podnieciła, że aż głupio się jej zrobiło, gdy zauważyła swoje prowokująco sterczące sutki i miała nadzieje, że nikt nie zauważy plamki wilgoci na jej majtkach. Zbliżało się już południe, więc postanowiła schronić się przed największym słońcem w hotelu. W hotelu Tomek stwierdził, że musi się wykapać i poszedł pod prysznic. Kasia wiedziała o co chodzi, chłopak musiał rozładować wrażenia z dzisiejszego pobytu na plaży. Poprzez szum wody usłyszała tylko przeciągły jęk Tomka, gdy ten pewnie już kończył zabawę ze swoją armatką. Kasia pomyślała, że prysznic by jej nie zaszkodził, bowiem drobny piasek z plaży zostawał na całym ciele. Gdy wyszedł z łazienki Tomek z zamglonymi oczami sama poszła wykąpać się. Najpierw włączyła zimną wodę, aby ostudzić ciało po kontakcie ze słońcem. Gdy kąpała się, przypomniała jej się sytuacja z plaży i pogładziła swoje cycuszki - jak je nazwał Tomek. Długo krążyła palcem po piersi, aż w końcu dotarła do stwardniałej brodawki. Długo ją tarmosiła, aż wreszcie pomyślała, że przecież można się jeszcze pobawić czym innym.
Przykucnęła pod strumieniem lodowatej wody i rozchyliła uda. Sam widok szparki, wokół której kłębiły się rzadkie włoski napełnił ją ogromnym podnieceniem. Aby je wzmóc zaczęła sobie gładzić wewnętrzną stronę ud. Zbliżała się do szorstkich włosków porastających jej krocze. Gdy pod palcami poczuła szczecinowaty zarost wydawało się jej, że zaraz dopadnie ją orgazm, na szczęście tak się nie stało. Powoli palcem zbliżała się do swojej dziurki. Gdy włożyła do niej palec poczuła lepką wilgoć. Zaczęła wykonywać palcem ruchy, które miały zastąpić jej jakiegoś penisa. Jednocześnie drugą ręką pobudzała łechtaczkę. Ten zmasowany atak musiał przynieść efekty. Orgazm dopadł ją nagle. Zaczęły jej się trząść nogi i musiała usiąść. Orgazm przeszedł jej całe ciało i na chwile straciła kontakt z rzeczywistością. Rozlewało się po niej ciepło, które było wywołane przyjemnymi skurczami wokół jej cipki.
Dopiero lodowata woda ocuciła ja nieco i zdała sobie sprawę, że siedzi pod prysznicem z rozłożonymi nogami jak panienka z Playboya. I nagle uświadomiła sobie, że znowu czuje na sobie czyjś wzrok. To znowu Tomek obserwował ją przez uchylone drzwi. Zrobiło jej się strasznie głupio i zastanawiała się czy widział całe to przedstawienie. Szybko wstała i nie chcąc robić sensacji zaczęła namydlać swoje ciało. Wiedząc, że chłopak jest pod drzwiami i jej ciało nie stanowi dla niego tajemnicy - krzyknęła:
- Tomku, czy mógłbyś mi umyć plecy, drzwi są otwarte - powiedziała tak, aby myślał, że nie zdawała sobie sprawy z widza oglądającego przed chwilą ciekawe przedstawienie.
Tomek wszedł niepewnie i udawał zawstydzenie, tak jakby pierwszy raz oglądał nagą Kasię. Podała mu mydło. Zaczął niepewnie mydlić plecy cioci. Gdy zbliżył się do pośladków powiedziała:
- Nie bój umyć się mi też pupcie, a właściwie możesz umyć mnie całą.
Chłopak ośmielony taką propozycją zaczął namydlać pośladki Kasi i jej nogi, lecz bał się zbliżyć do tego miejsca, gdzie przed chwilą tkwił palec cioci. Kasia odwróciła się do Tomka i powiedziała:
- A teraz ładnie umyj mi piersi.
Tomek zaczął niezręcznie myć piersi Kasi bojąc się dotknąć znów sterczących brodawek. Kasia położyła swoją dłoń na niego i mocno przycisnęła ją do swojej piersi. Zaczęła wykonywać takie ruchy, aby on mocno ugniatał stwardniałe sutki. Wreszcie cały czas trzymając rękę Tomka przesunęła ją niżej do pępka, a potem na podbrzusze. W tym momencie chłopak spanikował i chciał się wyrwać, lecz ona przytrzymała jego dłoń. Tomek przejął inicjatywę. Nie bardzo jeszcze wiedział, o co chodzi lecz zaczął gładzić cipkę cioci zahaczając co jakiś czas o jej czuły guziczek. To już Kasi wystarczyło aż za nadto. Przeżyła drugi orgazm w ciągu zaledwie kilku minut. Jej ciałem znów wstrząsnęły spazmy. Żeby się nie przewrócić uklęknęła. Gdy wróciła po kilku-sekundowej podróży w rozkosz zobaczyła, że ma przed sobą napęczniałe slipki Tomka. Niewiele się zastanawiając chwyciła za majtki Tomka i zaczęła powoli lecz zdecydowanie ściągać je z niego.
- To niesprawiedliwe - powiedziała - ty oglądasz mnie nagą, a ja jeszcze nie widziałam twojej fujarki.
Tomek jakby się bronił, ale w końcu poddał się atakowi cioci. Gdy już majtki Tomka poszły w kąt oczom Kasi ukazał się widok, który ją ponownie podniecił. Tomek był posiadaczem całkiem sporych rozmiarów armatki. Kasia wprawną ręką zsunęła napletek z penisa chłopaka. Nie wiedziała jak go pieścić, żeby chłopak nie uciekł. Najpierw delikatnie palcami dotykała penisa Tomka, który był wniebowzięty, później pogładziła jego pokaźne jadra, mocno chwyciła armatkę Tomka i zaczęła zapamiętale ją pieścić przesuwając rytmiczne rękę w górę i w dół. Po tym galopie widząc, że Tomek już długo nie wytrzyma, ujęła w obie dłonie fiutka i pocałowała jego koniec i zaczęła go pieścić językiem. Fiutek był bardzo wilgotny. Po kilku pocałunkach zaczęła oblizywać napęczniałą armatkę i w końcu wzięła go do ust pieszcząc go delikatnie wargami. Tomek nie wiedział co ma robić, czy się wyrywać czy pozwolić się zaspokoić. Kasia czując, że zbliża się już finał wyciągnęła armatkę Tomka z ust i patrzała jak drżąca fujarka zamienia się w gejzer. Tomek ochlapał jej twarz i piersi, Kasia jeszcze ciepłe nasienie rozsmarowała na swojej skórze, podobno to na nią dobrze wpływało.
Był trochę zmieszany, ale to czego doznał było najważniejsze. Kasia postanowiła zakończyć przydługawą kąpiel. Wytarła się ręcznikiem i postanowiła się trochę zdrzemnąć, gdyż dwa orgazmy wykończyły ją. Po niej poszedł się kąpać jeszcze raz Tomek. Kasia wyzbywając się zahamowań przed Tomkiem położyła się nago na łóżku. Powoli zaczęła zapadać w blogi sen. Słyszała jak Tomek zakręca wodę w łazience i wchodzi do pokoju, leżąc na brzuchu kątem oka zauważyła, że był nagi. Niespodziewająca się niczego Kasia przymknęła oczy. Nagle poczuła czyjeś dłonie na nogach. Tomek okazał się być nienasycony. Powoli zaczął rozsuwać jej nogi, ręką masował jej wewnętrzną stronę ud, aż dotarł do skołtunionych włosków łonowych. Była wyczerpana i chciała mu powiedzieć, aby się odczepił, ale z drugiej strony była ciekawa tego, co zrobi. Palce Tomka nabierały wprawy, gładził on delikatnie wzgórek łonowy, co jakiś czas drażniąc łechtaczkę.
Wreszcie odważył się delikatnie wprowadzić swój palec do pochwy, następnie Tomek spróbował językiem zadowolić ciocie. Gdy lizał jej szparkę nosem trącał co jakiś czas guziczek, który gwałtownie reagował na te pieszczoty. Tomkowi widać spodobał się zapach kobiecego ciała, gdyż nie przerywał tej pieszczoty. Było to szalenie podniecające, Kasia czuła, że tym razem nie skończy się na samych pieszczotach i nie myliła się. Tomek, który już dość gruntownie poznał anatomie kobiecego ciała postanowił spróbować czegoś nowego. Jeszcze bardziej rozchylił nogi Kasi i zaczął dobierać się do niej od tyłu - nie broniła mu tego. Powoli jego penis zaczął zbliżać się do dziurki. Kasia poczuła jego dotknięcie na swoim łonie. Wzięła Tomka instrument w dłoń i wprowadziła go do swojej dziurki. Tomek był speszony i przestraszony lecz zaczął się zagłębiać i wykonywać posuwiste ruchy. Jednocześnie Kasia podniosła się na łokciach tak, aby chłopak mógł swoimi rękami pieścić jej piersi. Stwardniałe sutki i mokra cipka były znakiem, że Kasia jest już nieźle podniecona. Tomek wykonywał coraz odważniejsze ruchy i Kasia bardzo dobrze go czuła w swoim ciele, jednocześnie Tomek już bez zahamowań pieścił dyndające piersi Kasi, raz masował zapamiętale całe piersi, by po chwili tarmosić je za przekrwione brodawki. Jak zwykle orgazm dopadł ją nagle, był to niesamowity skurcz i zniewalające ciepło z miejsca, gdzie pracował Tomek.
Kasia czując, że Tomek zbliża się do swojego szczytu wyślizgnęła się spod niego tak, aby przedłużyć jego rozkosz.
- No teraz kładź się na plecy - powiedziała tonem nie uznającym sprzeciwu.
Tomek ze stojącym jak słup fiutkiem położył się przestraszony na plecach nie wiedząc skąd ta zmiana, w pierwszej chwili myślał, że w jakiś sposób uraził ciocie. Kasia chciała spróbować czegoś co najbardziej ją podniecało. Kucnęła nad fiutkiem i powoli zaczęła wprowadzać jego armatkę w swoja dziurkę. Robiła to tak, aby widział dokładnie jej osłonięte jedynie przez rzadkie włoski krocze. Teraz ona przejęła inicjatywę, zaczęła równomiernie wznosić się i opadać. Chłopak jak zahipnotyzowany patrzył na swojego znikającego i pojawiającego się penisa. Zwracał jeszcze uwagę na podskakujące piersi cioci, które z obecnej perspektywy wyglądały jeszcze bardziej podniecająco. Nagle Kasia zobaczyła skurcz na twarzy Tomka i poczuła rozlewające się w jej myszce ciepło pochodzące ze spermy, którą zostawił w niej Tomek. Wiedziała, że już więcej z chłopaka nie wyciśnie. Powoli wstała i zobaczyła jeszcze śmiesznie podrygującego fiutka, który małymi fontannami wypuszczał resztki soków. Jednocześnie zauważyła, że z jej szparki powoli kapie to co Tomek jej od siebie podarował. Położyła się obok niego i już wiedziała, że na tym urlopie nie będzie się nudziła.


~ ~ ~ ~ ~

Bardzo Was wszystkich przepraszamy, ze tak długo nic tutaj nie było ale po prostu tak wyszło. Nie będę wam wciskać kitów czy coś ale teraz są wakacje i postaramy się Wam wynagrodzić tą długą nieobecność

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mega orgazm


Anetę znam już od wielu lat. Zaprzyjaźniłyśmy się mając około dwunastu lat. Nie była to typowa przyjaźń, Aneta nie była tez typową dziewczynką. Już jako trzynastolatka mogła szczycić się największym biustem w szkole, przy idealnie wysportowanej sylwetce i milej twarzy. Kobiecej sylwetce zawdzięczała ogromne powodzenie u kolegów i zawiść u koleżanek. Zawsze otaczał ja wianuszek wielbicieli. Od czasu kiedy była z pierwszym chłopakiem, nie dane jej było zaznać życia singla. Kończyła jeden związek, płynnie przechodząc do drugiego. Pamiętam jak czasami, będąc z jednym, już opowiadała mi o innym, który jej się podoba. Zazwyczaj przy naszym następnym spotkaniu była już z tym innym. Właściwie nie dziwie się jej koleżankom- Anetka potrafiła odbić każdego. Inna sprawa, że to były jeszcze takie dziecinne wygłupy, a nie poważne związki- podstawówka, liceum. Ja mimo wszystko bardzo ją lubiłam- może dlatego, ze obracałyśmy się w zupełnie innych środowiskach i nie wchodziłyśmy sobie w drogę, nie miałyśmy wielu wspólnych znajomych. Raz na jakiś czas szłyśmy na lody, na basen, do kina...Do takich przedsięwzięć nie miała oprócz mnie nikogo. Oczywiście zawsze fascynowało mnie jej ciało- nie zazdrościłam jej biustu, ale pociągał mnie on, chociaż nigdy nie uważałam się za lesbijkę. Rozmiar chyba 75 E (kupowałyśmy kiedyś razem staniki). Wyglądał na jędrny, doskonale okrągły...Czasami miałam ochotę go podtykając  sprawdzić miękkość...Ale nigdy nie miałam odwagi. Nie wiedziałam, jak ona na to zareaguje, nie chciałam stracić fajnej kumpelki. Pewnego wakacyjnego lipcowego dnia (byłyśmy jakoś na początku liceum) opalałyśmy się na tarasie w moim domu. Rodzice gdzieś wyjechali, wiec miałyśmy dom do swojej dyspozycji. Leżałyśmy na leżakach w strojach bikini. Słońce raziło przeraźliwie prosto w oczy, to była pełnia lata. Miałam okazje podziwiać jej dwie doskonale uformowane krągłości, na myśl o których już nie raz masturbowałam się nocami w łóżku. A wiec leżałyśmy obok siebie, z radia sączyła się cicha muzyka...Aneta opowiadała mi perypetie swojego aktualnego związku, a ja jak zwykle w milczeniu się przysłuchiwałam, by następnie pocieszyć/poradzić/skomentować- zależnie od rodzaju zwierzeń. Jej chłopak miał na imię Michał- Misiu, Misiaczek, tak o nim mówiła. Widziałam go już kilka razy, dobrze zbudowany blondyn o anielskiej twarzy. Wymarzona para. Historie Anety były zawsze bardzo podobne do siebie- zmieniało się tylko imię głównego bohatera. W pewnej chwili Aneta przerwała swoje zwierzenia i zaczęła się skarżyć na białe paski na ciele, które odznaczają się na ciele po opalaniu, a których to „Misiu tak nie lubi”. Na chwile zapadła cisza. „Wiec uwolnij te twoje wspaniale cycki z kostiumu!” krzyknęłam, tylko w duchu oczywiście. W tamtym czasie byłam jeszcze zbyt nieśmiała, żeby tego typu życzenie wypowiedzieć na głos
- To może będziemy się opalać bez góry?- zdobyłam się na nieśmiałą propozycje.
Aneta zaniemówiła. Nigdy raczej nie byłam chętna do pokazywania się nago, czy to na basenie, czy w przebieralni w sklepie...Ona chyba tez się trochę wstydziła, chociaż na pewno miała świadomość swojego erotyzmu. Nie widziałyśmy swoich twarzy, leżałyśmy nadal z twarzami skierowanymi do słońca.
- Ok...ale jak zdejmiemy staniki, to nie patrzymy na siebie, bo inaczej będzie mi głupio, dobra? – przemówiła w końcu Aneta.
- Jasne!- ucieszyłam się.
 Lepsze to niż nic. Będę miała chociaż świadomość, ze leżę obok najpiękniejszego nagiego biustu w naszej szkole. Trochę nieśmiało, ale w kocu zdjęłam gore od bikini. Kątem oka widziałam, ze zrobiłam to samo. Nic nie mówiłyśmy, musiałyśmy oswoić się z sytuacja. Spuściłam wzrok na mój biust- zobaczyłam dwa drobne, ale za to jędrne i twarde cycuszki ze sterczącymi sutkami- pewnie z podniecenia. Słońce delikatnie je pieściło swoim ciepłem. Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, ze moje maleństwa stykają się z ogromnymi balonami Anety- ocieramy się o siebie powoli, tańczymy w rytm muzyki, która akurat pobrzmiewała w radiu, potem pochylam się i zaczynam ssać jej sutki...to były tak rozkoszne marzenia, ze szybko zrobiłam się wilgotna. Otworzyłam oczy. Odważyłam się delikatnie przechylić głowę i spojrzeć na Anetę  Leżała z zamkniętymi oczami, z piersiami dumnie wyprężonymi do przodu, jak dwie poduchy, z wielkimi, rozluźnionymi sutami...były ciemne, w odróżnieniu od moich- jasnoróżowych. Zalała mnie kolejna fala wilgoć. Podniecenie dodało mi odwagi.
- Aneta...a może bym cię trochę nasmarowała kremem z filtrem? Wiesz, ze takie mocne słonce szkodzi...- zaczęłam cichutko.
Aneta otworzyła zdziwiona oczy, oczywiście szybko uciekłam wzrokiem od jej dwóch doskonałości.
- Jak chcesz...Dobra Moniś, mały masażyk cycuszków mi się przyda, Misiu tez mnie zawsze masuje. Wiesz, taki duży biust jak mój często boli... I zamknęła oczy, jeszcze bardziej wypinając piersi, jakby na znak przyzwolenia. Ośmielona jej niespodziewana zgoda uklęknęłam przy jej leżaku i wycisnęłam z tubki trochę kremu na rękę. A potem po raz pierwszy ich dotknęłam...Były niesamowicie rozgrzane słońcem. Sutki momentalnie stwardniały pod wpływem mojego dotyku. Były takie mięciutkie...zupełnie inne niż moje. Na początku wtarłam w nie bardzo delikatnie krem, potem zaczęłam mocniej ugniatać. Anetka milczała, tylko jakby zaczęła głębiej oddychać. Moje majtki były już całkiem wilgotne, a moja brzoskwinka kurczyła się i rozkurczała. Pożerałam wzrokiem już nie tylko jej piersi- teraz miałam tez ochotę pogłaskać jej brzuszek, połaskotać uda, poklepać zgrabny tyłeczek...nie darmo mówią, ze apetyt rośnie w miarę jedzenia. Masaż jej cyców trwał już dobre dziesięć minut, ale nadal był to tylko masaż, chociaż obie nas nieźle podniecił. Anetka otworzyła nagle oczy i powiedziała drżącym głosem:
- Moniczka, a wiesz jak mi to Misiu zawsze robi? On bierze miedzy palce moje suteczki i kreci o tak...
Wyciągnęła ręce i zademonstrowała to na moim biuście! Zrobiła to tak nieoczekiwanie, ze aż nie mogąc się opanować, głośno jęknęłam z rozkoszy.
- Tobie tez się to podoba?- zapytała Anetka- to może się tak pomasujemy nawzajem? To jest takie odprężające... !!!
Usiadłyśmy naprzeciwko siebie na podłodze, ona objęła mnie nogami w talii. Nawzajem pieściłyśmy się- ona moje drobne cycuszki o sterczących ostro sutkach, ja jej wielkie miękkie donice...Miałam nadzieje, ze Aneta nie przerwie zbyt prędko tej zabawy, nie przypomni sobie o swoim chłopaku, czy nie pomyśli o tym, ze właściwie do tej pory nie pociągały jej kobiety...chociaż, kto wie? Wiec robiłyśmy sobie dalej dobrze, to były właściwie takie niewinne dziewczęce zabawy...Aneta spytała, czy kiedyś już całowałam dziewczynę. Bo we wszystkich filmach, jakie widziała o nastolatkach, dziewczyny uczyły się całowania właśnie na swoich przyjaciółkach...my już wprawdzie umiałyśmy się całować, ale sprawdzić jak to jest nie zaszkodzi. Wiec zamknęłyśmy oczy, przytuliłyśmy się do siebie...delikatnie złączyłyśmy usta, muskałyśmy się wargami, po kilku sekundach zetknęły się nasze języczki...To było cudowne, ale miałam ochotę na więcej. Odchyliłam Anecie głowę, spojrzałam jej w oczy i spytałam, czy mogę trochę popieścić językiem jej stwardniałe sutki...Ona w odpowiedzi tylko podniosła jedna pierś i podała mi ja do ust. Obcałowałam jej wielkiego sutka i zaczęłam go ssać. Ręką ugniatałam drugi cyc. Aneta znalazła sobie inna zabawę- włożyła mi rękę w majtki i szukała palcami łechtaczki. Gdy poczuła, jaka jestem wewnątrz wilgotna, odsunęła się na chwile ode mnie i zdyszana powiedziała:
- Monisiu kochanie...wiesz co jest najprzyjemniejsze jak jestem z Misiem? Jak moją cipusię liże...
Nie musiała dwa razy powtarzać. Kazałam jej położyć się na leżaku, zdjąć majtki i rozłożyć nogi. Usiadłam miedzy jej udami i zaczęłam się przyglądać jej myszce. Była wygolona do paska na środku. Wargi sromowe były niesamowicie nabrzmiałe, spomiędzy nich wysuwała się gruba, czerwona łechtaczka. Całość w gęstym białawym śluzie, który sączył się z jej szparki. Byłam zafascynowana tym widokiem. Jeszcze nigdy nie oglądałam kobiecej intymności z tej perspektywy. Cudowny widok...Najpierw zbadałam wszystko palcami. Masowałam nimi wargi, brałam łechtaczkę miedzy dwa palce i miętosiłam, wtedy Aneta najgłośniej jęczała... Wsuwałam tez paluszki do jej cipki, w środku było tak gorąco... W końcu przystąpiłam do głównego zadania. Uklęknęłam i zaczęłam ja pieścić ustami. Czułam jej intensywny zapach, który doprowadzał mnie do spazmów rozkoszy. Jej wilgoć czułam na ustach, policzkach i nosie. Językiem zataczałam kręgi na wszystkich dostępnych mi miejscach. Jednocześnie zaczęłam sama robić sobie dobrze ręką. Miałam orgazm przynajmniej dwa razy. U Anety to dłużej trwało, starałam się, ale to był mój pierwszy raz, może byłam trochę niezręczna. Ale w końcu nadeszła fala wilgoci, czułam skurcze jej cipeczki na moim języku- to było nieporównywalnie z moimi dotychczasowymi przeżyciami uczucie. Trzymałam jej biodra, bo zaczęła nimi wywijać- a ja chciałam jej szczytowanie czuć jak najmocniej...wreszcie uspokoiła się i ciężko dysząc legła na leżaku. Zaczęłam scałowywać jej soczki, gładzic rękoma brzuszek...Byłam szczęśliwa po moim hiperorgazmie i dumna, ze doprowadziłam tą dziewczynę na szczyt podniecenia. W milczeniu odpoczywałyśmy , ona na leżaku, ja – z głową miedzy jej nogami. Spokój przerwał dzwonek jej komórki.
- O Boże, to Misiaczek! Miał mnie odebrać od ciebie. Już czas, właśnie podjeżdża pod dom.
Zaczęła się szybko ubierać nie patrząc na mnie, jakby nie wiedziała jak się zachować po tym wspólnym przeżyciu. Gdy już była gotowa, cmoknęła mnie jak zawsze w policzek (siedziałam jeszcze naga), pożegnała się szybkim „Zdzwonimy się!” i już jej nie było..  Jak się później okazało, to nie miała być ostatnia nasza wspólna przygoda...

czwartek, 27 lutego 2014

Przedstawienie? A może prawda?


Wracając w w południe z pracy, a raczej wracając od lekarza z trzymanym w ręku zwolnieniem skróciłem sobie drogę do domu przez park. Park ten graniczył z płotem szkoły średniej prywatnej , w pewnym momencie usłyszałem jakieś dziwne odgłosy dobiegające z budynku a raczej amfiteatru parkowego podszedłem bliżej i stanąłem w miejscu. Zamurowało mnie , stałem bez ruchu tak chyba 5 minut im dłużej stałem i patrzyłem na rozgrywające się przedstawienie bo tak można by nazwać. Mój członek mimo mojej choroby grypy i dużej temperatury zaczął sztywnieć i podnosić mężnie główkę do góry , spodnie dla mego potwora robiły się byt ciasne. No dobrze ale opowiem wam co zobaczyłem. Zobaczyłem pięć kobiet, a raczej dziewczyn na oko miały gdzieś po 16 lat pewnie były z pobliskiej szkoły. Cztery z nich klęczały nad piąta która jak mi się zdawało była naga. Zbliżyłem się powoli aby zobaczyć co się dzieje wtedy to usłyszałem ich rozmowę "suko tak ciebie przelecimy ze odechce ci się podrywać naszych chłopaków. Nie wyrywaj się i tak ci nikt nie pomoże" hm nie wiedziałem czy mam pomoc tej dziewczynie czy nadal przyglądać się wypadkom, które zaczęły się jak błyskawica poruszać. Z jednej strony już miałem wyskoczyć z ukrycia , z drugiej strony mój członek domagał się przeżyć nowych wrażeń. Usłuchałem się jednak go mojego niezawodnego przyjaciela , przecież tej dziewczynie żadne niebezpieczeństwo nie groziło, tym bardziej nie mogła by zajść w ciąże , ot tak potraktowałem to zdarzenie jako niewinna zabawę młodych dziewcząt. Ale zacznę wreszcie opowiadać. Dziewczyny nie przestając wyzywać swojej ofiary rozkrzyżowały ja tak ze trzymały ja za ręce i nogi , ja zbliżyłem jak tylko było można i z ukrycia obserwowałem. Dziewczyna była piękna miała średniej wielkości piersi plaski brzuszek a szparka jej wyglądała jak płatki róży delikatne, wzgórek był pokryty delikatnym meszkiem, świadczyło to ze dziewczyna dopiero wkraczała w wiek kobiecy , twarzy niestety nie widziałem gdyż jedna z dziewczyn usiadła jej na twarzy okrakiem z podciągnięta spódnicą , widać było ze ja zmusza aby lizała jej szparkę , co chwila poszturchując ją wołała szybciej liż głębiej wsadź język suko. Dziewczyna próbowała się uwolnić , ale napastniczki mocno ja trzymały jedna z nich wyjęła z tornistra szkolnego przedmiot był to wibrator dużych rozmiarów taka wielkością nawet młody źrebak by się nie powstydził, rozchyliła jej wargi sromowe na bok i gwałtownie z dzika drapieżnością nadziała na wibrator swoja ofiarę , dziewczyna aż wygięła się z bólu w pałąk Sprawczyni nie przestawała ja tym wibratorem gwałcić ruchy jej były coraz szybsze i sztuczny fallus wdzierał się coraz głębiej w niewinna szparkę. Gwałcąc w ten sposób dziewczynę sprawczynie nie przestawały przeklinać i obrażać swej ofiary 
- Ty suko zapamiętasz to ruchańsko ze odechce ci się zabawiać z naszymi chłopakami ,  nie przestawaj mnie lizać.
Zaobserwowałem ze dziewczyna najpierw się opierała ale po kilku minutach widać było ze ja poniosło była w ekstazie widać było ze ten gwałt sprawia jej przyjemność , sprawczynie zobaczywszy ze gwałt jedynie sprawia przyjemność dziewczynie wkurzyły się 
- Ach ty suko toś ty taka nimfomanka?
Chwyciły j a za ręce i przywiązały do ławki : w taki sposób ze była przełożona przez ławkę , a pośladki dumnie sterczały widok był niesamowity tak podniecający ze nie wytrzymałem , z chęcią sam w tym momencie bym ja przeleciał , popuściłem wodze fantazji i wyjąłem moja dzidę ze spodni , zacząłem ja masować wy obrażając ze to ja wchodzę w ta młodą szparkę . Tym razem zobaczyłem ze jedna z dziewczyn wyjęła następny wibrator ale ten był inny miął rzemienie , przypięła ten wibrator do swojego ciała wyglądała jakoś śmiesznie z tym wibratorem. Posmarowała go kremem i zbliżyła się do wypiętych pośladków dziewczyny. Myślałem ze tak samo jak za pierwszym razem wejdzie w szparkę i będzie gwałcić ten otwór ale myliłem się nakierowała wibrator na odbytnice dziewczyny i gwałtownie weszła. Dziewczyna z bólu zakrzyczała, sprawczynie teraz ze śmiechu aż kucały taka im ten krzyk przyniósł radość 
- Widzisz suko a jednak popamiętasz nas.
Dziewczyna wiła się a sprawczyni udając mężczyznę brutalnie gwałciła ten najmniejszy jej otworek sztuczny fallus zagłębiał się aż po samo nasadę sprawczyni tak to się podobało ze zapomniała się i zaczęła ja jednocześnie pieścić piersi, pozostałe dziewczyny ściągnęły doły ubrań tak ze od dolnej polowy były nagie i po kolei podchodziły do swej ofiary i podtykały swoje szparki do lizania . Ja dłużej już nie mogłem wytrzymać już ze cztery razy spuściłem spermę na ziemie niestety nie pomogło nadal stal sztywny jak pal Azji. Ale wróćmy do wydarzeń. Dziewczyny jedna po drugiej gwałciły ta biedna dziewczynę w kakaowe gniazdko trwało to chyba ze 30 minut na twarzy dziewczyny widać było oznaki zobojętnienia co się z nią dzieje, a nawet zauważyłem ze chyba to nawet zaczęło się jej podobać! Moje rozważania przerwała rozmowa dziewczyn < Trzeba ja zabić bo wszystko wygada i nas wsadza do wiezienia > słysząc to wyszedłem z ukrycia z krzykiem ze to ja was zabije jeśli nie zostawicie tej dziewczyny w spokoju w panice uciekli , podszedłem do niedoszłej ich ofiary wyglądała na 1 półtora nieszczęścia, była cala spocona , chciałem ja odwiązać ale ona się sprzeciwiła . 
- Zostaw mam prośbę jestem nimfomanka prószę wyruchaj mnie jak prawdziwy mężczyzna. 
Trochę mnie to zdziwiło ale zbyt długo się nie zastanawiałem moja dzida wtargnęła do jaskini rozkoszy miałem w życiu wiele kobiet ale takiej wspanialej szparki jeszcze nie spotkałem była ciasna i w trakcie moich ruchów samoistnie pulsowała , mowie wam sama przyjemność. Tak chyba przez 30 minut zabawiałem się aż wystrzeliłem sperma do środka wyjąłem go ze szparki i dałem jej aby go oczyściła ona to z taka fachowością zrobiła ze nie było widać żadnej kropli spermy na nim. Wtedy zapragnąłem doświadczyć innego uczucia znowu zbliżyłem się do jej pośladków nie potrzebowałem kremu gdyż jej odbyt był solidnie już nasmarowany. Bez problemu dotarłem w głąb  i tak zacząłem ja ujeżdżać. Dziewczyna z zadowolenia zaczęła pomrukiwać - ach tego mi było trzeba,  mój członek znowu eksplodował resztki spermy rozsmarowałem na jej pośladkach . Odwiązałem ja i rozeszliśmy się w dobrych humorach ja na pewno w dobrym. Następnego dnia znowu przechodziłem przez park. Usłyszałem czyjś glos 
- Proszę pana.!!
To wolały dziewczyny te same które swoja koleżankę dzień wcześniej gwałciły. 
- Czego chcecie?! 
- Pan nikomu nie powie prawda ? 
- No nie wiem zastanawiam się 
- My nie chciałyśmy jej zabić tylko tak żartowałyśmy !
- Nie wiem czy mam o tym powiedzieć? 
- Jeśli pan nie powie to zrobimy panu przyjemność.
Hm zgodziłem się. Ustawiły się w kolejce jedna za druga po kolei i zaczęły mi fachowo nie powiem robić loda. Spuściłem się chyba ze cztery razy w te młode usta. Po miesiącu na mieście przypadkowo spotkałem się z ofiarą. Zapytałem jak sprawy stoją odpowiedziała ze dogadała się z koleżankami ze nie będzie odbijać im chłopaków ale w w zamian one musza ja co jakiś czas tak samo gwałcić jak w parku spodobało się jej to tylko ze mnie tam brakuje. Niestety zaproponowała abym się do nich przyłączył na najbliższe spotkanie w czwartek w tym samym miejscu. Dziś jest poniedziałek jeszcze tyle dni . Z chęcią przyjdę..

~ Kamil

piątek, 14 lutego 2014

Walentynki

Znamy się z Andrzejem od ponad 20 lat, spotykamy się co jakiś czas, a każde nasze spotkanie jest niezapomniane, pełne finezyjnych pieszczot, które dają "obłędnego kopa" na tzw. szare życie. Tak też i tym razem było, gdy zadzwonił, że chce przyjechać do mnie z "Walentynką". Przyjechał z dużym bukietem kwiatów, zawsze jest to bukiet pąsowych róż, ale jest zawsze jedna niebieska, jak to mówi, kolor nadziei na następne spotkanie oraz jedna herbaciana - żółta, kolor zazdrości. Ucieszyłam się bardzo z tych kwiatów i jak to z nami bywa, po namiętnych powitalnych pocałunkach wylądowaliśmy na pieszczotach uwieńczonych zbliżeniem od tyłu z osiągniętym przez mnie wspaniałym orgazmem. Chwila odpoczynku i doszliśmy do przekonania, że warto wejść pod prysznic. Te, które jeszcze nie próbowały wspólnej kąpieli pod prysznicem, nie wiedzą co tracą, jaka to jest wspaniała przyjemność mieć umyte plecy, Pupcię, a przede wszystkim Cipkę męską ręką. Coś wspaniałego. Po myciu, już tradycyjnie idziemy do łóżka, gdzie następuje smarowanie całego ciała. Zawsze mam przygotowany odpowiedni balsam do ciała i Andrzej, miejsce obok miejsca smaruje, robiąc przy tym mini masaż. Ale tym razem po zakończonym kremowaniu zaskoczenie. Andrzej przyniósł dużą torbę i wyjął samoprzylepne, czerwone SERDUSZKA różnej wielkości i zaczął mnie tymi serduszkami obklejać. Zaczął od nóżek. Każdy z paluszków był obklejony serduszkiem. Następnie zostało przyklejone odpowiedniej wielkości serduszko na przedniej części nogi oraz na udzie. Przyszła kolej na moje ręce. Tutaj przykleił odpowiedniej wielkości serduszko na wierzchu dłoni, na przedramieniu i na ramieniu, skończył i poprosił abym położyła się na brzuszku, długo głaskał moje plecy, aż w pewnym momencie przykleił na nich dwa duże serduszka, następne na splocie krzyżowym. Ręce jego odruchowo przesunęły się w dół i długo pieściły moje pośladkami, aż i na nich wylądowały dwa odpowiedniej wielkości serduszka. Uznał, że ta strona jest już obklejona i poprosił abym się ponownie odwróciła i kontynuował dalsze obklejanie. Teraz przyszła kolej na moje Piersi. Każdy Cycuszek został obklejony czterema serduszkami, dzióbkami do środka, tak, że na końcu wystawała sama Brodaweczka. Następnie odpowiedniej wielkości serduszka zostały przyklejone na Policzkach i na Brzuszku. Ostatnie, odpowiedniej wielkości przykleił na Wzgórku Łonowym, tak, że jego koniuszek był minimalnie nad moją Cipką. Skończywszy dzieło, poprosił mnie, abym wstała i obejrzała się w lustrze. Błysk w moich oczach mówił sam za siebie. Nie trzeba było słów, rzuciłam mu się na szyję, a języczki nasze same powiedziały to, co miały powiedzieć. Podniecenie nasze osiągnęło już swój poziom, a ponieważ staliśmy, jak wmurowani, nie bardzo chciało nam się ruszyć. Po mału usiedliśmy na podłodze, ja na nim i za moment znowu byliśmy razem, czując go doskonale w sobie wyprostowałam nóżki do przodu, co dało możliwość już zupełnego zespolenia się ze sobą. Wykonane przez niego ruchy spowodowały, że wycisnęłam z niego wszystkie możliwe w tym momencie soki, sama jakby ssąc je do swojego upojenia. Wstaliśmy i jeszcze raz oglądałam się w lustrze, po czym stwierdziłam, że nie widzę żadnych przeszkód, aby tak "ubraną" chodzić cały czas. Poszliśmy do kuchni, bo zaschło nam w gardle, a tam czekała butelka z bąbelkami. Trudno powiedzieć, jak to się stało, ale jej zawartość zniknęła błyskawicznie, praktycznie mając resztkę w kieliszkach poszliśmy odpocząć. Ale gdzież tam, znowu przylgnęliśmy do siebie, znowu nasze usta goniły się za sobą, znowu ręce wędrowały w te miejsca, które dają najwięcej wrażeń. Ale nie tylko ręce. Wysunęłam się z jego ramion i usta moje zaczęły wędrować w kierunku jego pałeczki, aż do niej dotarły. Pieszczoty powodowane języczkiem nie pozwoliły mu spokojnie leżeć i przesuwając się trochę w kierunku moich bioder za chwilę miał nad sobą moją Cipkę. Ja zachłannie połykałam jego pałeczkę, on za to zachłannie spijał nektar namiętności spływający z mojej Cipki. Jego język nie mógł znaleźć sobie miejsca, buszując na wszystkie strony. Aż poczułam, że jego pałeczka w moich ustach już tężeje i za chwilę eksploduje, przyssał się do mojej łechtaczki, powodując, że za chwilę łykając jego mleczko wydobywałam z siebie jęki upojenia. Pomimo, że już wypiłam całe jego mleko, a on wyssał wszystko ze mnie leżeliśmy na sobie jeszcze chwilę, jakbyśmy chcieli zatrzymać tę chwilę jak najdłużej. Tej chwili zatrzymać się nie dało, ale były jeszcze następne, nie mniej wspaniałe, a całość przeplatana była takimi prozaicznymi sprawami jak chociażby wspólnie szykowany obiad, kiedy ja smażyłam mięso a on robił kluski - kopytka, a później wspólna konsumpcja ze szklaneczką wina. Trzeba przyznać, że tego wina też już trochę wypiliśmy. I właśnie chyba to sprawa wina spowodowała następną sytuację. Dla odmiany chciałam wrócić do bąbelków, Andrzej zaczął otwierać butelkę. Zdarł z niej tę folie z napisami, a ja w tym momencie poprosiłam, aby ją umył pod zlewem. Puścił ciepłą wodę i miejsce, gdzie były napisy dokładnie zmył, nie stanowiło to kłopotu, bo góra butelki była lekko obklejona folią. Teraz poprosiłam, aby zdjął zabezpieczenie, ale ostrożnie, tak, aby nie wysunął się korek. Nawet mu się udało. Po wykonaniu tych czynności powiedziałam mu, że chcę być dzisiaj WYSTRZAŁOWĄ KOBIETĄ.

Wzięłam w rączki dwa kieliszki, w które miał nalać szampana, a jemu pokazałam, abym postawił butelkę na stołku. Wyjaśniłam, że ja chcę przykucnąć tak, aby korek od butelki wszedł w moją Cipkę, a następnie on ma nim tak poruszać, ażeby on z butelki wystrzelił. Na tym miała polegać ta Moja wystrzałowość. No i tak też się stało. Postawił na stołku butelkę, a ja przykucnęłam wsuwając minimalnie korek do swojej Cipki. po czym powiedziałam do niego "Teraz". On delikatnie zaczął poruszać butelką, a ponieważ była ona płukana pod letnia wodą i trochę ruszana, nie było problemu, aby korek odstrzelił. Strzelił, skrył się w mojej jamce, a ja z dużym zadowoleniem jęknęłam. Jest to coś wspaniałego, gdy dostaje się takiego "kopa" w sam środek Cipki. Ponieważ z butelki zaczął wypływać już na zewnątrz szampan, ja trzymając kieliszki stwierdziłam, nalewaj.

Wziął w rękę butelkę, ja się wyprostowałam, tym sposobem mógł napełnić nasze kieliszki. Gdy już były w jakiejś części napełnione, spojrzałam na niego i jakby odruchowo oba te kieliszki, lekko odchylając się do tyłu, czarkami przyłożyłam do swoich piersi. Widok był bardzo ciekawy, bo na piersiach naklejone były Walentynkowe serduszka. Odsuwając kieliszki od swoich Piersi część ich zawartości zaczęła się sączyć po moim ciele. On stwierdził, że nie może pozwolić na takie "marnotrawstwo" i zaczął ten szampan zlizywać, najpierw z piersi i posuwając się w dół, z brzuszka, aż doszedł do Cipki. Ja w tym czasie opróżniłam pozostałość kieliszków, odstawiłam je na stół i siedząc na jego krawędzi, rozchyliłam nóżki, aby mógł dalej spijać spływającego szampana. Gdy już doszedł do Cipki, udało mu się paluszkiem delikatnie wyjąć korek i przyssać się do niej, tak aby z niej mógł wyssać zarówno spływający szampana, jak i moje soki namiętności, które już puściłam. Ssanie tych soków spowodowało, że jego pałeczka mocno się naprężyła, co nie uszło mojej uwadze. Podciągnęłam się do góry i pokazałam na stołek. Usiadł na stołku tak, że mógł się plecami oprzeć o stół, a ja usiadłam na stojącą jego pałeczkę, pochłaniając ją w całości, co dało mi niekwestionowaną przyjemność. Jego ręce były zajęte przytulaniem mnie, więc ja sięgnęłam na stół, wzięłam butelkę i kieliszki, nalałam jemu i sobie i odstawiłam butelkę. Tuląc się do siebie w tym miłosnym uścisku wypiliśmy po dużym łyku.

Przylegałam do niego mocno, Piersi moje były przyciśnięte do niego tak mocno, że wypełniły prawie całą przestrzeń, tworząc w środku dziwne zagłębienie. Spojrzeliśmy na siebie i jakby na komendę obróciliśmy kieliszki, wlewając ich zawartość właśnie w to zagłębienie, po czym przywarliśmy do siebie w namiętnym pocałunku. Zagłębienie okazało się nie być zbyt szczelne i za moment poczuliśmy, jak ten szampan sączy się po nas w dół. Gdy dopłynął do samego dołu, minimalnie się od siebie odsunęliśmy, a gdy już zrobiło się w tym miejscu mokro, on unosząc się kilkakrotnie w górę i w dół spowodował, że płyn ten wszedł w przestrzeń mojej Cipki i dalej. Syknęłam "Dobrze" i wykonując jeszcze kilka takich ruchów doprowadził nas obojga do całkowitego odlotu. Niewiele brakowało, abyśmy z tego stołka spadli. Nie mieliśmy już na nic siły, mnie i siebie trochę wytarł ręcznikiem i tak poszliśmy do sypialni, wtuliliśmy się w siebie i zasnęliśmy. Jak długo spaliśmy, nie wiem. Obudziliśmy się, a ja spytałam, czy w tamtej butelce jeszcze coś zostało? Stwierdził, że nie wie, ale to nie problem, bo jest następna, powiedziałam, to przynieś. Nalałam do kieliszków, on spojrzał na mnie, ja na niego i wzniosłam toast "Za nasze dalsze pieszczoty".

Przytuliłam się bardzo mocno do niego i patrząc mu prosto w oczy powiedziałam: "Obiecaj mi, że mi pomożesz w następnych pieszczotach". On spojrzał na mnie zdziwiony, ale ja już go uprzedziłam, mówiąc: "Ja chcę coś zrobić, ale obiecaj mi, że mi pomożesz". Spytał, ale w czym? A ja swoje "Ale pomożesz", on zapytał, a będę mógł, odparłam, że "Tylko Ty mi możesz w tym pomóc". Stwierdził dobrze, pomogę, ale powiedz o co chodzi. Wtedy ja powiedziałam, że chcę się z nim pieścić, mając wypełnioną również Pupcię. Stwierdziłam, że kiedyś chciałam sama coś takiego zrobić, ale nie dałam rady, boję się tego, wiem, że może boleć, ale z drugiej strony chęć zrobienia tego jest tak wielka, że nie mogę już dłużej wytrzymać, dlatego w ten wspaniały Walentynkowy dzień bardzo mocno proszę go, abym mi pomógł to zrealizować. Długo patrzył na mnie, ale widząc w moich oczach tę prośbę, stwierdził, to powiedz do końca, co to ma być. Zarządziłam, idziemy do kuchni, po drodze weszłam na moment do łazienki, biorąc z sobą jeden z kremów nawilżających. On wziął butelkę, kieliszki i poszedł. Za chwile przyszłam, postawiłam na stole krem, popatrzyłam na niego zalotnie, bardzo mocno go pocałowałam, po czym otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej niezbyt długiego, bardzo zgrabnego wężowego ogórka. Przylgnęłam do niego i powiedziałam, że on ma tego ogórka trzymać równo pionowo, opartego o stołek, a ja chcę na nim usiąść, ma wejść w Pupcię tak głęboko, jak się da. Widząc jego zdziwienie, stwierdziłam "Obiecałeś".

Rzeczywiście, obiecał. Ja starannie nasmarowałam główkę tego ogórka i dałam mu w ręce. Ukląkł przy stołku i ustawił go pionowo. Ja podeszłam tyłem, rozwarłam bardzo mocno swoją Pupcię rączkami i zaczęłam siadać na tej pałeczce ogórkowej. Drzwi od kuchni były otwarte i staliśmy naprzeciwko lustra umieszczonego w przedpokoju, tym sposobem mogłam obserwować swoje zmagania. Nie da się ukryć, widać było różnice wielkości pomiędzy moją Pupcią a tą pałeczką, dlatego podpowiedział mi, rozciągnij mocniej. Rozciągnęłam, jak się dało i zaczęłam napierać na Pupcie. Przez moment naprężyła się bardzo, trochę jakby wcisnęłam ja do środka, syczałam, nie wiem, z bólu czy z namiętności, ale za moment mięśnie Pupci puściły i pałeczka znalazła się w środku mojej Pupci. On wówczas powiedział do nie "Puść", wstałam, jedną ręką trzymałam swoją "Zdobycz", drugą ręką objęłam go i mocno ucałowałam. Powiedziałam "Trochę jest mocno, ale jest dobrze". Odwróciłam się tyłem do niego, oparłam rączki na stole i poprosiłam "Pchaj". Delikatnie wsuwał tę pałeczkę w Pupcię, a czym głębiej ją wsuwał, tym bardziej ja się prostowałam, aż w pewnym momencie powiedziałam "Dość, puść". Puścił, odsunął się pół kroku i zobaczyłam wyjątkowo podniecający widok. Stałam, widać było moje krągłe bioderka, smukłe pośladki, na których świeciły się serduszka, przechodzące w linię moich nóżek. I na tle tego wyjątkowo harmonijnego układu wystająca z mojej Pupci ciemnozielona ogórkowa pałeczka. Nie wiele jej z tej mojej Pupci wystawało. Nie kryjąc, że był to fascynująco-podniecający widok. Chwyciłam swoją zdobycz w rączkę, odwróciłam się do niego i powiedziałam, że idziemy na łóżko. Rozłożył na środku ręcznik, a ja kładąc się bokiem dałam radę podtrzymując siedzącą w Pupci pałeczkę położyć się na wznak, lekko podciągnęłam nóżki. Gdy się już ułożyłam, poprosiłam "A teraz wejdź we mnie". Nie da się ukryć, że bardzo chciał wejść we mnie, bo jak zobaczył moją szklistą od soków namiętności Cipkę, a pod nią naprężoną do granic możliwości Pupcię w której tkwiła ta ciemnozielona Pała, to już chciał w niej być. Okazało się jednak, że łatwiej było to powiedzieć, niż zrealizować. Podciągnął moje nóżki do góry i przyłożył swoją pałeczkę, aczkolwiek, chyba z ciekawości, wyjątkowo naprężoną, do mojej Cipki. W pierwszej chwili udało mu się minimalnie wślizgnąć, ale za moment okazało się, że w tej norce jest tak ciasno, że nie mógł w ogóle w nią wejść. Poprawił się, trochę mocniej mnie wygiął, ułożył moje nóżki na swoich ramionach i zaczął się wpychać. Wchodził we mnie milimetr po milimetrze, a każde jego pchnięcie ja potwierdzałam głośnym krzykiem. Wszedł do pewnego momentu i prawie zaparł się, a ja zaczęłam mocniej pokrzykiwać. Chyba na skutek wypełnienia Pupci tamtą pałeczką moja "przyjaciółkę" jakby przesunęła się do przodu i tym sposobem oparł się o jej szyjkę. Spojrzał na mnie, a ja mruknęłam "mocniej", no więc on lekko odsunął się i naparł na mnie z całej siły. Wszedł cały, a ja potwierdziłam to bardzo mocnym krzykiem, bo czułam, jakby mnie rozrywał. Wyciągnął ręce i dotknął moich piersi. Było to coś niesamowitego. Obie piersi były nabrzmiałe, a sutki wyjątkowo twarde. Gdy je dotknął palcami zareagowałam jakby krzykiem podniecenia. Starając się trzymać swoje ręce na moich piersiach, zaczął systematycznie to we mnie wchodzić, to trochę wysuwać się. Im dłużej to trwało, tym moje jęki robiły się głośniejsze i wyższe w tonacji. Aż przyszedł moment, kiedy jego pałka zaczęła jeszcze bardziej pęcznieć, w końcu trysnął we mnie szczytem namiętności. Ja w tym momencie wyrzuciłam ręce do tyłu, głowa latała na lewo i prawo, krzyk mój przeszedł już w stan stałego pisku. Opuścił się na mnie, nogi prostując wzdłuż mojego Ciała, objął nimi moje nóżki i w takim uścisku zastygliśmy. Niestety, nie na długo. Poprosiłam, aby tę zieloną pałeczkę ze mnie wyjął i wyrzucił. Zaniósł ją do śmieci, a wracając puścił wodę do wanny, po czym pomagając mi przeszliśmy do łazienki i widać było, że ta kąpiel sprawiała mi przyjemność. On siedząc na krawędzi zdejmował ze mnie ponaklejane serduszka. Zeszły bez problemów wszystkie, ale jedno zostawił do końca, to na myszce. Ponieważ na wzgórku było minimalne owłosienie to powiedział "męcz się z nim teraz sama".

Gdy już skończył, weszłam też do wanny, położył się na dnie, ja na nim i tak odpoczywaliśmy. Oczywiście, po wyjściu jak zwykle smarowanie. Leżałam na plecach, a on po kolei, miejsce obok miejsca rozcierał. Aż doszliśmy do Cipki. Ale on dobrze wiedział, że masowanie Cipeczki odbywa się w specjalny sposób. Przysunęłam się bliżej końca łóżka, lekko podciągnęłam i rozchyliłam nóżki i już jego język mógł zacząć buszować po mojej norce. Latał to w górę, to do dołu, to zanurzał się w jej głębie. Aż w końcu przypiął się do Łechtaczki i zaczął tak długo w niej buszować, aż doprowadził mnie do samego szczytu namiętności. Nóżki moje ścisnęły jego głowę jak kleszczami, co dawało dodatkowy efekt wpijania się we mnie, potwierdzany moim bardzo głośnym "śpiewem". Przyszedł moment, gdy śpiew mój osiągnął górną skalę, a ja wyrwałam się do góry i przewróciłam na brzuch. No to wtedy przyszedł czas smarowania pleców. I tak samo, miejsce obok miejsca, aż osiągnął poziom mojej Pupci. Zaczął ją delikatnie smarować, pomny jej wcześniejszych przejść, ale jej reakcja wskazywała na to, że wróciło wszystko do normy. Uznał, że najlepszym sposobem sprawdzenia tego stanu rzeczy, jest sprawdzenie języczkiem. Więc zsunął mnie prawie na krawędź łóżka, nóżki zeszły do podłogi, a on zacząłem "badać" stan mojej Pupci swoim językiem. Krążąc po jej obwodzie w końcu wszedł w nią próbując a to z tej strony jej smaku, a to z innej, starając się cały czas być jak najgłębiej. Być może "wcześniejsza jej przygoda" spowodowała jakby większą jej wrażliwość, bo każde wertowanie przez niego jej wnętrza było potwierdzane przeze mnie głębokim pomrukiwaniem. To pomrukiwanie narastało. Narastał również jego poziom podniecenia, a gdy się o tym przekonałam poprosiłam "wejdź we mnie" i zachowując bardzo dużą ostrożność wszedł we mnie, a ja swój stan zadowolenia potwierdziłam "dobrze, o jak dobrze". Niestety jego stan podniecenia nie trwał zbyt długo, osiągnął swój szczyt i wlał we mnie wszystko, co mógł. Ten moment okazał się być na tyle podniecający, że w pewnej chwili zaczęłam bić rękoma o łóżko. Mój stan podniecenia minął, oboje podciągnęliśmy się do góry na łóżku, objęliśmy się w namiętnym uścisku. zasnęliśmy, a jak otworzyliśmy oczy, to już była ciemna noc i on musiał się zbierać do odjazdu. Ubrał się, jakaś herbata i w drogę. Żegnając go, powiedziałam: "Trochę było ciasno, ale było wspaniale" i wręczyłam mu do ręki korek, który wyciągnął z mojej Cipki, stwierdzając "Czekam na następne". Długi, namiętny pocałunek i zamknięte drzwi, tak to jest z kochankami, została wewnętrzna radość i serduszko Walentynkowe na mojej cipce.

~~~~~

Bardzo was przepraszamy ale praca nad tym wyjątkowym opowiadaniem wymagała jednak dużo pracy. Sami oceńcie nasze efekty pracy. <3
A jak Wam minęły walentynki?

niedziela, 5 stycznia 2014

Konie


Droga powrotna z wystawy psów rasowych z Poznania dłuży się coraz bardziej. Terenowy nissan – jeszcze z XX wieku – poza wieloma zaletami ma też parę wad: np. nie ma klimatyzacji. Siedzące z tyłu suki berneńczyka wywaliły jęzory na całą imponującą długość. Musimy zatrzymać się gdzieś dla ochłody i wypoczynku. Lepiej byłoby znaleźć jakąś wodę, choćby strumień, z dala od ludzi, wielkie czarne psy budzą w wielu strach a wynudzone godzinami czekania na wystawie na pewno muszą się wyszaleć.
Jakaś rzeczka przed nami! I nawet droga jest nad brzegiem. Zjeżdżam z szosy i znajduję wspaniałe miejsce na biwak. Obie suki od razu pakują się po brzuchy do rzeczki i łapczywie piją lekko brunatną wodę. Po kwadransie swawoli zawołałem obie bernenki na brzeg: taka fura sierści musi przecież mieć czas wyschnąć.
Psy uwiązałem do wierzby, wyciągnąłem leżak i zdrzemnąłem się w jej cieniu. Obudziło mnie gardłowe pomrukiwanie suk, którym ostrzegały mnie o zbliżaniu się obcych. Jednak nikt nie nadchodził drogą, a po chwili usłyszałem podniecone kobiece głosy od strony rzeki. Dwie kobiety walczyły z prądem płynąc w głęboko zanurzonym gumowym kajaku. Nie były chyba ze sobą zgrane, każda próbowała sama decydować z której strony omijać kolejne przeszkody. Patrząc na dziewczyny nie uspokajałem psów, które nagle głośnym ujadaniem przypomniały mi o swym istnieniu. Harmider na brzegu skutecznie odwrócił uwagę wioślarek od sytuacji na rzece, co w ciągu paru chwil spowodowało najechanie bokiem na sterczący zatopiony pień i wywrotkę przeciążonego kajaku.
Moje suki zafundowały mi kąpiel! Woda sięgała mi do szyi, nurt choć nie zbyt wartki, spychał kajak, pływające bambetle i obie kobiety w dół rzeki. Wspólnymi siłami wyciągnęliśmy wszystko na brzeg. Mogłem teraz przyjrzeć się kobietom. Obie były lekko po trzydziestce, długowłose i o nie złych figurach.
- Dziękujemy za pomoc! - odgarniając z twarzy włosy, powiedziała wyższa z nich, szatynka w niebieskim kostiumie bikini.
Jej koleżanka, w szortach i skąpiutkim seledynowym staniczku zajęta była oglądaniem kajaku.
- Gocha! Koniec spływu! Dziura na 20 cm!- powiedziała łamiącym się głosem.
Miały sytuację nie do pozazdroszczenia: Bagaży ze dwa plecaki i sporą torbę plus kajak i dwa wiosła... Popatrzyły błagalnie na mnie i na spory samochód stojący na skraju polnej drogi.
- Dokąd panie chcą się teraz dostać? - zapytałem
Po krótkiej dyskusji podały nazwę miasta na Śląsku. Nie było mi to co prawda po drodze, ale czego nie robi się dla kobiet.
- No to pakujmy się, bo kawał drogi przed nami! - powiedziałem z uśmiechem – jestem Wojtek. - ukłoniłem się lekko obu paniom.
- Małgorzata.
- Kaja - odpowiedziały kolejno dziewczyny.
Nissan na terenowych oponach bez problemu podjechał przez podmokłą polankę na sam brzeg rzeczki, bagaże kobiet zostały tak ułożone, aby zostawić sukom wystarczającą ilość miejsca.
Dziewczyny przebrały się w suche ciuchy chowając się w rzadkich wiklinach, co pozwoliło mi dostrzec, że na pewno nie są naturystkami...
Po wyjeździe na szosę zapytałem pasażerki, czy nie są głodne, bo co prawda nie mam żadnych specjałów, ale mam sporą paczkę oryginalnych norymberskich pierniczków. Dziewczyny po zwyczajowym krygowaniu się, z chęcią przystały na degustację ciastek.
Po pół godzinie obie spały już twardo.
Wybrałem numer w komórce i po uzyskaniu połączenia rzuciłem krótko:
- Marta, dwa boksy przygotuj natychmiast! Zestaw jak zwykle. Czekaj na sygnał. Po wjeździe na naszą drogę puszczę ci strzałkę!
Kaja siedząca, a w zasadzie pół leżąca, na fotelu obok mnie wyglądała bardzo apetycznie, ale lepiej było spokojnie dojechać do mego gniazdka.



Po czterech godzinach dość ostrej - choć w przybliżeniu zgodnej z przepisami - jazdy podjechałem do leśnej sadyby w Beskidach. Światła podjeżdżającego samochodu były sygnałem dla ostrzeżonej wcześniej Marty do otworzenia starej bramy drewnianej. Marta po zamknięciu bramy podbiegła do lewych drzwi auta i stanęła w zwykłej pozie dobrze wychowanej suki.
- Wszystko gotowe panie, tak jak pan kazał! - zameldowała nie podnosząc wzroku.
- Nakarm bernenki i czekaj na mnie w kuchni. - poleciłem Marcie.
Zauważyłem, że wbrew poleceniu nie ma na sobie body, lecz jest w nocnym komplecie „domowym”. Będziemy musieli wyjaśnić tę niesubordynację, pora nie jest wytłumaczeniem.
Nowo przywiezione kobiety zostały umieszczone w boksach dla nie ujeżdżonych klaczy i jak wszystkie narowiste konie zostały dobrze przymocowane do ścian. Dla ułatwienia okiełznania nowych kobyłek boksy były dokładnie zaciemnione.
- Pośpią sobie smacznie do południa! Jak to dobrze, że mam zwyczaj brać zawsze w drogę norymberski pierniczki! - powiedziałem sam do siebie wychodząc ze stajni.



Zmęczony wszedłem do domu. W jadalni tradycyjnie paliły się świece stwarzając ciepłą i intymną atmosferę. W przedpokoju przywitało mnie całe stado mych psów. Każdy starał się dopchać do mnie, otrzymać pieszczotę, a kilka wielkich merdających ogonów wprawiło powietrze w taki ruch, że świece w pokoju gwałtownie zamigotały.
- Jak dobrze być w domu! - pomyślałem z radością.
Wszedłem do kuchni z postanowieniem, że dziś będę dla Marty wyjątkowo łagodny. Sytuacja w kuchni zaskoczyła mnie! Moja Marta spała zwinięta na krześle opierając głowę o blat stołu, szklanka na herbatę - na MOJĄ herbatę - była pusta!
Wziąłem wiszący przy drzwiach bicz i mocno zacząłem bić po plecach mojej pomocnicy. Już po pierwszym uderzeniu poderwała się na równe nogi, a po trzecim lub czwartym przyjęła pozycję do otrzymywania chłosty klęcząc w rozkroku na podłodze z głową przy moich butach i z wypiętymi pośladkami. Taka pozycja pozwalała uderzać również w odsłonięte krocze. Marta podczas chłosty nie wydała z siebie żadnego dźwięku poza głośnym wciągnięciem powietrza po pierwszym uderzeniu.
- Rozbierz się do naga i ręce do tyłu! - powiedziałem cicho.
Marta błyskawicznie wykonała polecenie, ściągnięte ciuszki układając szybko "w kostkę".
W międzyczasie przygotowałem typowy dla klaczy rękaw unieruchamiający na plecach obie ręce. Podniosłem dziewczynę za włosy i szybko założyłem jej skórzany rękaw i knebel. Pognałem ją przed sobą do stajni, w której były już zakwaterowane Kaja i Gośka. Przywiązałem Martę w przejściu pomiędzy boksami. Dla uprzyjemnienia nocy spędzanej na stojąco wepchnąłem jej w odbyt rękojeść pejcza zakończoną korkiem analnym. Taki ogon dostawała zwykle niewolnica, której groziła seria chłost -; nie musiałem szukać narzędzia, a wibrator umieszczony w rękojeści mógł dodatkowo stymulować zachowanie szkolonej.
Przewinienie Marty zepsuło mi świetny humor i już nie tak radosny poszedłem spać do domu.



Już ranek!
Wstaję z mieszanymi uczuciami: muszę odwalić zarówno własną jak i Marty robotę! Zawsze w takich sytuacjach zdają sobie sprawę, że bez tej zielonookiej dziewczyny trudno by mi było zapanować nad całym przedsięwzięciem. Po załatwieniu najpilniejszych spraw idę do stajni załatwić sprawę Marty do końca! Wiem, że była od paru dni przemęczona, ale nie powiem jej tego.
W stajni podnoszę za włosy głowę winowajczyni i patrzę jej w oczy. Widzę w nich zarówno miłość i oddanie jak i przekazuje mi sygnał, abym natychmiast ją rozkneblował. Nakazując jej zachowanie ciszy ze względu na lokatorki boksów, których przebudzenie sygnalizowały diody nad drzwiami boksów, wyprowadziłem związaną sukę na zewnątrz. Nie chcąc podrywać jej autorytetu szybko przeszliśmy do domu.
- Mów! - poleciłem Marcie.
- Dzwonił pan X, że przyjadą z żoną, tak jak było umówione z Panem wcześniej, dziś wczesnym popołudniem. To wszystko, panie! Proszę o wymierzenie mi kary za me przewinienie! - Pierwsze zdanie przekazała patrząc mi w oczy, następne mówiła już z pochyloną głową w postawie potulnej niewolnicy. Podniosłem delikatnie jej twarz za brodę, z uśmiechem popatrzyłem w jej szmaragdowe oczy i gorąco pocałowałem ją. Po chwili dziewczyna miała już uwolnione ręce i chciała klęknąć przede mną.
- Stój! Nie mamy czasu! Sądzę, że w nocy miałaś dość czasu, aby przemyśleć swe postępowanie. Plan na dziś: oboje idziemy do stajni zaznajomić się z dziewczynami, na popołudnie masz ubrać się za "bizneswomen na pikniku"!- poleciłem - Masz 10 minut na ubranie się i zjedzenie przynajmniej dwóch kanapek! Masz być w formie przez cały dzień, Malutka!
Z przyjemnością popatrzyłem na oddalającą się truchtem dziewczynę. Polecenie o zjedzeniu śniadania było niezbędne, wiedziałem z doświadczenia, że często kosztem śniadania odczynia damskie misteria przed lustrem w łazience!
Była prawie punktualnie: 12 minut. Łaskawie nie zauważyłem spóźnienia, a Marta podziękowała mi za to spojrzeniem pełnym oddania.
- Idziemy do nowych pensjonariuszek, suniu! - powiedziałem Marcie.

***

Jestem jakby w półśnie. Odnoszę wrażenie, że płynę w powietrzu z rękami wyprostowanymi do tyłu, w takiej pozycji jak dzieci bawią się w samoloty... Nie jest mi radośnie... Coś mnie niepokoi.
Otwieram oczy, wokół mnie ciemność, chcę się poruszyć... Jestem prawie w panice... Wiszę w cudacznej i nie wygodnej pozycji podwieszona za przedramiona. Ręce mam wykręcone do tyłu i skrępowane w łokciach i nadgarstkach, klęczę na sianie lub słomie w rozkroku, którego szerokość wymusza rozpórka pomiędzy kolanami. Usta wypełnia mi spora gumowa chyba kula zamocowana jakimiś paskami. Mogę poruszyć palcami u rąk, stopami i głową.
Powolutku przytomnieję i zaczynam przypominać sobie wczorajszy dzień: wypadek na rzece, pomoc nieznajomego i podróż jego samochodem z pięknymi psami. Uświadamiam sobie nagle, że jestem zupełnie naga.
Nie wiem, która to godzina, chce mi się pić i czuję, że muszę siusiu!
Gdzie jest Gocha? Czy też spotkał ją taki los jak mnie? Czy to ten dobrotliwy czterdziestolatek, który nas zabrał autem? Jak on miał na imię? Zaraz, zaraz... przedstawił się chyba Wojtek...
Och! Jakiś ruch za drzwiami! Ktoś wszedł, słychać było jakieś krzątanie i po chwili wszystko ucichło.
Po jakimś czasie usłyszałam kroki pod drzwiami.
- Witam miłe flisaczki! - usłyszałam radosny głos Wojtka - jak minęła nocka w mojej sadybie? Miałyście sny? Pamiętacie ich treść? Ponoć sny w pierwszą noc na nowym miejscu się sprawdzają! No, a teraz parę ważnych informacji dla was - ton głosu Wojtka stał się zasadniczy - od teraz, a w zasadzie od wczoraj, podlegacie prawom panujących w moim domostwie. Tu prawem jest moja wola, a wy możecie jedynie w pełni wypełniać ją. Możecie oczywiście mieć inne zdanie, to bywa dla mnie nawet miłe i sympatyczne, gdyż mogę taką krnąbrną istotkę sprowadzić na właściwą i jedynie słuszną drogę. Dla ułatwienia wam wejścia w nowe życie każda z was dostanie chłostę. Będzie to tak długo codziennym zwyczajem, aż zaakceptujecie swą sytuację i będziecie współpracować ze mną i osobami pomagającymi mi w szkoleniu. - słuchałam tego w osłupieniu i ze zgrozą. Czy on zupełnie zgłupiał? Przecież żyjemy w XXI wieku i to w centrum Europy!
- Jako, że nie chcę aby któraś z was poczuła się niedowartościowana, pierwsze zajęcia przeprowadzę z wami osobiście - kontynuował nasz "gospodarz" - Czy jest ochotniczka na pierwszy ogień? Według mnie zgłosiła się Gośka!
Usłyszałam ruch, otwieranie drzwi do pomieszczenia obok. Szamotanie, czyjeś pojękiwania, a potem pobrzękiwanie metalu.
- Wyjmij jej knebel! Niech głosi chwałę naszym metodom szkoleniowym! - usłyszałam głos Wojtka - Rozszerz bardziej jej nogi, niech od początku uczy się prawidłowej postawy podczas chłosty!
- Tak panie - odpowiedziała mu kobieta.
- Dajcie mi świrusy spokój! Wypuście mnie natychmiast! Ja was wsadzę... Auuuu, jejku, auuuu ... - Krzyk i groźby Gośki przerwał świst bata i jej zawodzenie.
- Dalej Gosiu! Czekamy na dalszy opis mych losów - drwiący głos "pana" zabraniał wyraźnie - jeżeli nie masz ochoty na konwersację, to ja ci powiem coś o twej przyszłości. Ilość batów już teraz masz podwojoną w stosunku do mych poprzednich planów, dodatkowo klipsy na sutki z ciężarkami i na wargi to samo. Suniu zapamiętasz?
- Tak panie. Czy wibratory też mają być zakładane? - kobieta wykazała swą inicjatywę.
- Masz rację, tak! Dopiero gdy zdejmiesz klipsy załóż jej wibratory z automatyczną regulacją wibracji. Nie zakładaj jej knebla, za każde wypowiedziane słowo będzie oddzielnie karana - zadecydował Wojtek nie przerywając chłostania.
Bita Gośka już nie miała siły krzyczeć. Kwiliła tylko cicho.
W tym momencie uświadomiłam sobie, że już za chwilę ja będę w takiej samej sytuacji. Ze strachu posiusiałam się...



Drzwi za mną otworzyły się gwałtownie. Światło odbite od białych ścian boksu oślepiło mnie, a po nagłym zwolnieniu podtrzymującej mnie linki padłam na twarz w słomę. Ktoś odpinał mi rozpórkę z pomiędzy kolan.
- Panie! Ona się posikała i to dopiero co! - usłyszałam kobiecy głos nade mną.
- Wyciągnij ją tu, ustaw i podmyj. Potem rozlicz się z nią za sprzątanie. - polecił Wojtek.
Zostałam brutalnie wyciągnięta przez kobietę za włosy na długi korytarz i podwieszona do kółka w suficie za ucho od więzów krępujących moje łokcie. Kobieta ubrana w strój jakby myśliwski, w kamizelce z wieloma kieszeniami, kopniakiem rozszerzyła mi nogi i poleciła wypiąć się. Po chwili poczułam silny strumień zimnej wody obmywający mi pośladki, krocze i uda. Udało mi się nie poruszyć położenia stóp.
- Obróć się i rozkrok! - poleciła dziewczyna.
Starałam się wykonać polecenie jak najlepiej pamiętając o losie Gośki, która postawiła się oprawcom. Po obrocie aż mnie zatkało! Trzy metry dalej na takim samym kółku wisiała Gośka popiskująca co chwilkę. Całe ciało pokryte było krzyżującymi się czerwonymi pręgami. Podczas chłosty nie oszczędzono również najdelikatniejszych miejsc jak piersi, podbrzusze i wewnętrznej strony ud. Gośka, osoba która budziła strach w księgowości naszej firmy, dumna dziewczyna odrzucająca wszelkie próby podrywu wisiała teraz jak... jak... jak mokra dziwka!
Ostry strumień uderzający w moją cipkę zmusił mnie do zajęcia się moją własną sytuacją.
- Marto, spróbuj zimną wodą uspokoić te piski! - głos pana rozległ się za mną.
Silny strumień skierowany w twarz Gośki odrzucił głowę dziewczyny, następnie została zlana miejsce koło miejsca... pomyślałam, że może Marta chce jej nieco ulżyć chłodząc zbite ciało...
- No, szczochu, daj wyjmę ci knebel. - nie było w jej słowach żadnego cieplejszego tonu.
Wyjęcie knebla umożliwiło mi oblizanie spieczonych warg. Nagle usłyszałam za sobą świst i poczułam ostry ból pośladka. Za chwilę drugie, trzecie, czwarte i piąte uderzenie! Byłam tak zaskoczona otrzymaną po raz pierwszy chłostą i bólem, że tylko wciągnęłam powietrze i chyba nie wydałam żadnego dźwięku!
- Skończyłam, panie. Nowa przygotowana do szkolenia! - głos Marty nie wyrażał żadnych emocji.
- OK. Chyba ta jest z nieco innej gliny niż pierwsza... Przygotuj dwa boksy w ambulatorium, tak aby się wzajemnie nie widziały, Załóż Gośce najmocniejszą obrożę antyszczekową, a tej przygotuj mikrofon, może nie będzie tak głupia jak koleżanka... - głos Wojtka zbliżał się do mnie.
Nagle poczułam jego dłoń na mojej zbitej pupie i przesuwającą się po biodrze na włoski łonowe. Już miałam ostro zaprotestować, lecz tylko cichutkie
- Proszę, nie! - wydobyło się z mojej ściśniętej krtani.
- Nie ma w twoim słownictwie słowa „nie”! - lewa dłoń pana złapała mnie za sutek i ścisnęła silnymi jak kleszcze palcami. Jednocześnie palce prawej dłoni bez delikatności wcisnął do mojej cipki. - jesteś moja, dla mojej przyjemności i dla mego zysku! Zapamiętaj to!
- W celach wychowawczych tak dla ciebie jak i dla tej idiotki dostaniesz tylko dwadzieścia razów. Nie zapomnij podziękować za nie, abym nie musiał dodać ci do zaplanowanych pięćdziesięciu. - po tych słowach na moją pupę zaczęły spadać uderzenia. Nie były chyba tak mocne jak wykonane na Gośce, gdyż dopiero pod koniec łzy same puściły mi się z oczu. Po ostatnim uderzeniu z trudem, ale wyraźnie powiedziałam:
- Panie, dziękuję ci za chłostę... - jak mogło mi to przejść przez usta!?!
Pod koniec chłosty wróciła Marta z informacją, że boksy gotowe. Pan nakazał Gośkę zakuć w dyby, a mnie polecił umieścić „w boksie na słomie” , dodał, że wszelkie atrakcje dodatkowe też mają być zastosowane




- Jak oceniasz nowe? - zapytałem Martę w drodze do domu.
- Gośka jest impulsywna, ale nie jest odważna. Kaja jest dla mnie zagadką na razie... - wiedziałem z doświadczenia, że moja sunia zna się na ludziach, ale... ale wiedziałem też, że podświadomie bywa zazdrosna.
- Masz pół godziny na zrobienie się na bóstwo! Masz oczarować pana X i ustawić jego żonę pokazując, że ty tu jesteś panią domu! Żadnego płaszczenia się! Rozumiesz? - mówiłem to tonem nie znoszącym sprzeciwu. - Acha! Po wyjściu z wanny przyjdź do mnie do przeglądu!
- Wypełnię dokładnie, panie – powiedziała z opuszczonymi oczami.
- Marto! Patrz w oczy! Jesteś tu panią dziś! - jej potulność zaczynała mnie drażnić.
- Panie! Twoja niewolnica wie co ma robić. Teraz jesteśmy sami, a ja przy tobie zawsze będę twą suką i niewolnicą, Przy ludziach wypełnię twe polecenia, ale teraz pozwól mi być sobą...
- Zmykaj pod prysznic! - powiedziałem wymierzając jej mocnego klapsa w pośladek.
Siedziałem w pokoju służącym zarówno za jadalnię jak i salonik. Dzwoneczkiem wezwałem pokojówkę.
- Choć tu, pokaż sie! - byłem prawie pewien, że Marta wszystko właściwie zarządziła . Dziewczyna była ubrana zgodnie z moim poleceniem: czarna koronkowa bluzka (prawie nie zasłaniająca piersi), czarna spódniczka do połowy pośladków, srebrne stringi i biały fartuszek nie dłuższy niż spódniczka. Do tego czarne pończochy i obowiązkowe szpilki. - No, nie jest źle. Obiad dla dwóch osób podasz tu za dziesięć minut. Potem czekaj na polecenia. Pracujesz dokąd ci nie pozwolę iść spać!
- Klęknij na podłodze i na czworaka!- służąca wykonała polecenie, a wchodząca właśnie Marta ubrana jedynie w turban z ręcznika na mokrych włosach siadła okrakiem na pośladkach podwijając czarną spódniczkę „ławeczki”.
Przed oczami miałem na prawdę cudny widok... Zauważyłem, że opalenizna Marty jest słabsza niż zazwyczaj – poleciłem jej zadbać o siebie... Postanowiłem w najbliższym czasie sprawdzić „kompatybilność” obu dziewczyn w trójkącie.
- Zechciej się ubrać Marto, a ty pamiętaj o obiedzie zaraz jak pani zejdzie! - Na określenie „pani” Marta zareagowała zarumienieniem się, a za zaciekawione „strzelanie oczami” pokojówka zebrała dwa siarczyste klapsy... „Ma jędrną pupę dziewka!” przemknęło mi przez myśl i zacząłem przypominać sobie dlaczego ta... chyba Olga ma na imię, wylądowała u mnie jako pokojówka.
Po paru minutach zeszła Marta ubrana w skromny i elegancki kostiumik z surowego lnu, zasiedliśmy do obiadu. Siedząc na werandzie przy kawie otrzymałem wiadomość od ochrony, że państwo X są już przy bramie. Po chwili srebrny mercedes z najnowszej serii podjechał pod dom. Pospieszyłem przywitać gości: Krzysztof X – mój kolega od wielu lat – wysiadł sam, a jego żonusia z miną obrażonej księżniczki coś mówiła do niego – choć go już w aucie nie było!
- Czy wolno mi panią powitać, pani Sabino? - zapytałem zgięty prawie w pół przy otwartych drzwiach sportowego auta. Zauważyłem, że mam przed sobą ładną i zgrabną panią około czterdziestki w wyzywającej krwistoczerwonej kreacji. Miała piękne czarne oczy, długie włosy upięte misternie.
- Witam pana. Pan ma Wojciech na imię? Tak? - zapytała chłodno. - Mój mąż mówił coś o imprezie i ja ubrałam się jak na raut! A tu tylko pan!... Och sorry! Nie to chciałam powiedzieć!
- Nic nie szkodzi! Wygląda pani przeuroczo. Będziemy szczęśliwi móc gościć tak sympatyczną osobę. - a wskazując na podchodzącą Martę – To jest moja asystentka, Marta. Bez niej nie byłbym w stanie utrzymać tego całego biznesu.
- Mam nadzieję, że pani u nas się spodoba – Marta z ciepłym uśmiechem zwróciła się do pani X.
- Ładniutka ta pana sekretarka, panie Wojtku. Musi jej pan dobrze płacić jak stać ją na takie ciuchy! - jadowicie uśmiechając się do Marty wycedziła przez zęby X.
- Pani Marta ma stanowisko dyrektora zarządzającego i kieruje ponad osiemdziesięcioma osobami – było to przynajmniej w połowie prawdą.- Niejedna osoba nie doceniła mojej współpracownicy i później była bardzo zdziwiona. - dodałem jeszcze.
- Kawę podałam w saloniku, proszę pana! - pokojówka znakomicie wybrała czas na swą informację.
Krzysztof gwizdnął cichutko, a jego żona tylko mruknęła pod nosem: „Z gołą dupą!”. Udałem, że nie dosłyszałem uwagi.
Przy kawie opowiedziałem o mej stadninie, o rasach koni, o ujeżdżaniu i rajdach, zapraszałem oboje na naukę jazdy konnej. Potem pojechaliśmy autem terenowym na zwiedzanie mojego rancha.
Ja prowadziłem auto, a na pytania gości odpowiadała Marta.
- Musiał mieć pan okazję i umiejętność ukraść nie jeden a kilka „pierwszych milionów” - pani X starała się usilnie zdobyć mą sympatię.
- Wojtek wygrał parę lat temu w lotto sporą sumkę. Było o tym wtedy głośno w prasie. - Krzysztof stanął w mej obronie. Wiadomość ta była zaskoczeniem dla obydwu kobiet.
Popatrzyłem na Krzysztofa pytająco podnosząc brwi, a on kiwnął głową przymykając oczy.
- Chciałbym, w dowód zaufania, pokazać pani, pani Sabino, mą tajemnicę. Czy jest pani gotowa na silne wrażenia? - zapytałem jakby nie było poprzedniej wymiany zdań.
- Proszę popatrzeć tam w prawo. - na sporym placu kilkanaście dziwnie ubranych kobiet truchtało w kółko pod okiem dwóch instruktorek. Kawałeczek dalej stał powozik-dwukółka zaprzężony w dwie kobiety.
- Czy pogania się je, tak jak konie, batem? - zapytała zaciekawiona Sabina – jeżeli tak, to chętnie pojechałabym taką dorożką nawet jako furman!
Nikt nie skomentował jej uwagi.
Podjechaliśmy pod nowy budynek stajni i zatrzymałem auto przed drzwiami AMBULATORIUM.
Zaprosiłem wszystkich do środka.
Pani X, która pierwsza weszła do sali wybuchnęła śmiechem mówiąc:
- Ale jaja! Co te [CENZURA] przeskrobały? - To była reakcja na widok naszych nowych dziewczyn.
- Tak zwykle rozpoczyna się szkolenie u nas. - mówiąc to Marta charakterystycznie przymarszczyła swój nosek, znałem te jej minki. Była to zapowiedź nadchodzącej furii.
- Ależ ta ma wspaniałą grafikę na całej skórze, a tamta nawet nie raczy się podnieść! O ile tu różnych kółeczek u sufitu! - pani X interesowała się wszystkim.
- Spójrz kochanie! - powiedział nagle pan X – a to wygląda jak kółka do gimnastyki! Potrafiłabyś się na nich podciągnąć?
Pani X bezmyślnie złapała za dziwne kółka, które zatrzasnęły się na jej nadgarstkach, mąż wepchnął jej w usta knebel, wiedząc że małżonka może zagłuszyć każdą rozmowę. Podał mi następnie plik papierów mówiąc:
- Oddaję ci podpisaną przeze mnie umowę na szkolenie mojej żony jako klaczy, masz prawo stosować wszelkie metody, które uznasz za stosowne, dopuszczam nawet możliwość przecięcia skóry podczas chłosty, nie wolno ci doprowadzić jej do trwałego kalectwa. Masz założyć jej te kolczyki w sutki i łechtaczkę, a pomiędzy pośladkami wypal jej mój monogram „KX”.
Pani... już nie pani, ale suka Sabina rzucała się wisząc za ręce kilka centymetrów nad podłogą. Marta ustawiła osłonę chroniącą przed kopniakami wiszącej. Podszedłem do niej i spojrzałem jej w oczy. Nie spuściła wzroku, uderzyłem ją mocno w twarz mówiąc:
- Suka zawsze ma spuszczone oczy!



Chodźmy Krzychu do biura, zakończymy formalności. - powiedziałem do gościa.
- Marto, dla tej suki 30 razów pejczem, tak aby rysunek na jej ciele mógł konkurować z tatuażem Gośki. Potem przebierzesz się stosownie do sytuacji i przyjdź do biura. Masz 15 minut! - poleciłem cicho. - Nie waż się porwać kiecki tej suki! - dodałem po chwili.
Wychodząc za gościem usłyszałem świst pejcza i stłumiony kneblem wrzask naszej uroczej damy. Wiedziałem, że zastanę jej skórę nieźle przetrzepaną.
Siedząc w fotelach przy lampce koniaku – Krzysztof przyjął zaproszenie na na nocleg u mnie – mój gość zaspakajał moją ciekawość co do Sabiny. Pobrali się parę lat temu: on biznesmen, ona referentka w firmie współpracującej. Było słodko dokąd Sabina pracowała. Po pięciu latach zaczęła się uskarżać na ostracyzm stosowany do jej osoby przez współpracowników. Czy było to prawdą, nie wiadomo, ale Krzysztof postanowił, że zostanie w domu. Dobrobyt, pozycja męża oraz nadmiar czasu wolnego skierowały na nią uwagę zawodowych żigolaków, a i Sabina wykazała wiele inicjatywy w poznawaniu różnych amantów. W rozmowach wszystkiego się wypierała, nie wiedząc że portrety jej kochanków jak i często wymyślne pozycje, do których zmuszała ich, są dokładnie zarejestrowane w systemie monitorującym ich willę i dom weekendowy. Krzysztof pragnął, aby tę dominującą kobietę jak najszybciej przerobić na potulną i bezwzględnie posłuszną niewolnicę. Zdawał sobie sprawę jak ciężkie jest to zadanie i bez mrugnięcia okiem podpisał umowę z wielotysięczną kwotą należną mi za tę usługę. Wspomniał również, że za namową swego prawnika, nie chcąc się z nim spierać, oboje z Sabiną podpisali intercyzę mówiącą, że zdradzany partner ma prawo „wziąć w niewolę” (jak to dosłownie było zapisane) zdradzającego.
- Krzychu, czy wypożyczyć ci jakąś sukę, abyś nie był w domu samotny?
- Na razie nie, Wojtku! Uwierz mi, że marzę o spokoju w domu, a służba zapewni mi należytą obsługę... w razie tęsknoty do damskich krągłości chętnie wynajął bym tę pokojóweczkę – wskazał na wchodzącą z kolacją dziewczynę.
Po chwili do pokoju weszła Marta i klękając przede mną powiedziała:
- Panie! Nasz gość, pani Sabina, może być dumna zarówno ze wzorów na swym ciele jak również z kondycji i wytrwałości w krzyku.
- Wstań suniu, dobrze tobą poszczuć takie zdziry! - powiedziałem do niej – idź do pana X i zaprezentuj się ładnie.
Praktycznie naga dziewczyna – ubrana jedynie w biustonosz podnoszący piersi, pończochy z pasem i szpilki podeszła do Krzysztofa i wykonała pełen zestaw skłonów i obrotów, balansów ciała w rozkroku tak przodem jak i tyłem do gościa, że mógł podziwiać jej walory i atuty. Pokaz zakończyła stając w rozkroku ponad kolanami mego kolegi założywszy ręce na kark. Byłem zadowolony z mej suczki! Świetnie wyszkolona i poruszająca się z naturalną gracją.
- Zobacz Krzychu co ona potrafi wyczyniać mięśniami cipki! Już udało jej się parę razy „pstryknąć” piłeczką pingpongową, tak jak robią to Tajki! Tylko jeszcze kompletny brak celności! - powiedziałem puszczając do niego oko. - Wyćwiczyła tak cipkę własną pracowitością ćwicząc z kuleczkami gejszy.
Krzysztof wsadził trzy palce w mokrą już szparę mej asystentki. Po chwili drgnął zaskoczony siłą kolejnych skurczy mięśni pochwy dziewczyny.
- Mam pomysł! - powiedziałem – Daj Marto kogoś do kuchni a Olgę przebierz sexy i za 5 minut bądźcie tu... No masz jeszcze drugie pięć rezerwy – dodałem wspaniałomyślnie.
Marta delikatnie acz stanowczo wysunęła się z objęć naszego gościa i szybko poszła do kuchni.
W paru zdaniach przedstawiłem swój plan panu X. Mój kolega zapalił się do jego realizacji.



- Co za łotr z tego niedojdy! Kretyn, i groszorób! Facet bez jaj, choć z łbem... ale tylko do biznesu!
- Obolała, poniżona, lecz wiąż wierząca w swą gwiazdę Sabina w myślach urągała swemu mężowi, który zwabił ją tu podstępnie i pozwolił tej wiejskiej służącej zbić ją batem! Już wie co mu zrobi! Poleci temu ogromnemu Mulatowi, z którym ma się jutro spotkać, aby porachował bez litości gnaty „panu X”, a potem przywiózł go do niej związanego jak baleron!
Już oni wspólnie sprawią mu radosne kilka dzionków. Co prawda kiedyś zaczął jej zarzucać kontakty z mężczyznami, ale nie miał żadnych dowodów i spuścił z tonu. Wie co ma teraz zrobić: uda potulną i kochającą – choć niesłusznie ukaraną – żonkę, może nawet pocałować go w rękę, aby tylko wyrwać się od tych wariatów! Musi się strzec tej ździry Marty, obu chłopów owinie sobie wokół paluszka! Ma przecież ten seksapil!
Czemu te znajdy nic się nie odzywają? Nie mają przecież knebli! Ta w dybach coś mruknęła przed chwilą, lecz potem wydała tylko kilka komicznych pisków i zamilkła, Tamta w klatce wciąż stuka w kratę jak down. Idzie zwariować!
O coś tam się rusza. Ta w kracie uspokaja się szybko. Wchodzą do sali. Nie widzę ich, są za mymi plecami.
- Panie! Spójrz proszę na to. Sprytne dziewczyny! - to głos tej zdziry, Marty! - Nasza uległa alfabetem Morse`a wydaje instrukcje kumpeli! Panie, ona mi zaimponowała!
- Maska p-gaz, wibratory na maksa w obie dziury i elektrowstrząsy nie dopuszczające do orgazmu. Jutro daj ją ochronie niech biegnie przy aucie na obchód! - to był głos tego koniucha.
- Nie radziłbym tego ostatniego. Jak jest sprytna, połapie się w zabezpieczeniach... - to błysnął intelektem mój niedojda.
- Masz rację Krzychu! Dzięki! Jutro rano do kołowrotu na 4 godziny! - koniuch zmienił polecenie.
- My tu gadu gadu a moja miła czeka... - powiedział ten gnój słodziutkim głosem! Ja mu dam miłą! - chodź panienko, czy te ciuszki mogą być? - kontynuował gdzieś za mną. - Widzę, że ci się podobają, chodź poczekamy, a pan Wojciech nam je załatwi...
W moim polu widzenia pojawił się „pan X” trzymając w pół jakąś nagą ździrę... toż to ten kocmołuch podający kawę! Siedli na krzesłach, a dziwka przytuliła się do niego.
Nagle ktoś mnie obrócił. To ten koniuch. Sięgnął mi pod spódnicę, splunęłam na niego, gdyby nie knebel! Naga zdzira Marta podała mu czarną pałkę policyjną z błyszczącą metalową końcówką. Koniuch wcisnął końcówkę pałki w mój pępek i nacisnął czerwony guzik na rękojeści . Piekielny ból i paraliż całego ciała, przy tym panika... to paralizator, albo inna cholera z tej półki! Nie byłam w stanie przeszkodzić w zdjęciu mi bielizny... Czucie zaczęło mi wracać powolutku, choć ból też się wzmagał! Poczułam w pochwie i w odbycie jakieś przedmioty. Zamocowano je odpowiednimi paskami imitującymi stringi. Wibratory! Jestem na to odporna! „Nie ze mną te numery, Bruner!” Ale się zdziwią. Następny ból! To ta zołza wbiła mi szpile w piesi.
- Posłuchaj suko! - koniuch też zasłużył na łomot! - Teraz opuszczę cię, rozwiąże, wyjmę ci knebel a ty rozbierzesz się z ciuchów i na kolanach zaniesiesz je pani X! Czas nie gra roli! Co parę sekund, zgodnie z zachciankami pana X lub jego towarzyszki zaaplikują ci elektrowstrząsy za pomocą tych uroczych wałeczków, które tak ochoczo i uśmiechem przyjęłaś do swych otworków. Jest jeszcze jedno uwarunkowanie: nastawiłem czasówkę, i po około minucie czy dwóch urządzenie będzie emitować pełną moc. Dla sprawdzenia urządzenia włącz Marto kolejno oba paralizatory na 30% mocy.
Uderzenie w odbycie sparaliżowało mnie bólem na dobrą chwilę, kolejne „kopnięcie” w pochwie sprawiło niewyobrażalny ból uniemożliwiający jakikolwiek ruch przez kilka minut. Linka została opuszczona, po czym półnaga służąca uwolniła mi ręce z więzów.
- Ta suka jest wasza Krzychu. Startujecie od 5% mocy. Nie żałujcie jej atrakcji, na tak długi czas zostawiliśmy uroczą panią samą! - koniuch zaczynał mnie przerażać.
Będąc jeszcze praktycznie ścierpniętą i bez możliwości ruchu zaczęłam rozcierać sobie dłonie, gdy nagle garnkotłuk zaszczebiotał do mego męża:
- Panie Krzysiu! Dupka to którym guzikiem? - po chwili uderzenie powaliło mnie na ziemię. - Daj jej panie Krzysiu w cipkę! Tak śmiesznie rzuca nogami, a jak kwiczy! - ta dziwka z kuchni zaczynała komenderować mym niedojdą!
- Stop! Nie rób tego! Już się rozbieram! - załkałam z bólu i strachu.
- Wszystko ma być poskładane w kosteczkę i nieuszkodzone! Sprawdzę wszystko sama! - Marta podeszła z trzcinką w ręku.
Udało mi się rozebrać w parę sekund, składanie to też kwestia chwili, w trakcie marszu na kolanach smoluch trzymany za cycki przez mego męża dwukrotnie poraził mnie prądem kolejno w każdą dziurkę, będąc za każdym razem nagradzany czułymi całusami przez zdrajcę i niedojdę.
Po oddaniu mej (!?!) sukienki i biustonosza Marta zakuła mnie w dyby i założyła na szyję obrożę. Przezornie nic nie powiedziałam licząc na wyjęcie w mych dziurek tych tulejek z piekła rodem (muszę je zdobyć dla moich psów). Rzeczywiście. Po chwili koniuch zdemontował paralizatory i zdjął system pasków. Zamontował też jakąś poprzeczkę metalową pod moim brzuchem. Czułam, że przygląda mi się z zainteresowaniem. Nagle chwycił mnie kolejno i mocno za pośladek, podbrzusze, piersi. Klepnął w tyłek i brutalnie wsadził mi palce w cipkę i ciasny otwór.
- Suka jest sucha, nie bierze jej to. Chyba uwiążę ją tak, aby moje dogi miały do niej dostęp. - koniuch mówił półgłosem, jakby do siebie – Jak sądzisz Marto, watro się nią zajmować, czy też od razu odsprzedać do czerwonych latarni ? Może miałaś rację i nie była warta tych pieniędzy... może trzeba było ją tylko wziąć na tresurę?
Krzysztof zwrócił się do gospodarza:
- Wojtku! Przyjechałem tu załamany! Wróciłeś mi radość życia! Idziemy spać, a jutro do domu.
- No to dobranoc ślicznotki, miłych snów – koniuch znów błysnął dowcipem.



Gdy wyszli z ambulatorium dobiegł do nich nagły wrzask potęgujący się szybko i nagle urwany.
- Lady Sabina poznała działanie obroży antyszczekowej – zgryźliwie zauważyła Marta.
- Zabrzmiało to jak... jak końcówka hejnału z Wieży Mariackiej – cicho powiedział Krzysztof.
- Bierzesz tę sukę do pokoju? Spytałem gościa wskazując na Olgę.
- Wiesz, nie! Muszę się oswoić z tą całą sytuacją. Dziewczyna jest milutka... - powiedział głaskając jej policzek.
- Zatem Marto: pod twoją komendę i do mojej sypialni za 15 minut! - teraz masz zero tolerancji suniu! - powiedziałem do mej pomocnicy.






~~~~~~

Coś nowego... Mam nadzieje ze chcieliście coś brutalnego

~Kamil

wtorek, 24 grudnia 2013

Prezent świąteczny od Mrs.Smile

Mam na imię Elżbieta i właśnie skończyłam 39 lat. Pomimo swoich lat czuję się atrakcyjną kobietą i nie mam najmniejszych problemów z poderwaniem mężczyzny. Ciągle to ja mogę w nich przebierać jak w przysłowiowych ulęgałkach, jednak widok nowego pracownika naszej firmy sprawił, że nogi ugięły się pode mną. Razem z mężem Andrzejem prowadzimy mały zakład budowlany i właśnie potrzebowaliśmy kogoś kto zająłby się wykończeniem naszego domku letniskowego. Tego dnia przyszłam do biura około godziny 10-tej. Andrzej właśnie rozmawiał z Tomkiem uzgadniając warunki kontraktu.- Pozwól kochanie, że przedstawię ci naszego nowego pracownika - Tomasz Kucharski - moja żona Elżbieta.Tomek, dwudziestokilkuletni blondyn o niebieskich oczach zbliżył się do mnie i wyciągając dłoń powiedział:- Bardzo mi miło, mam nadzieję, że będzie pani zadowolona z mojej pracy.Widok młodego przystojnego chłopca spowodował, że odebrało mi mowę, dopiero po chwili zdołałam coś do niego wymamrotać.- Elu, czy mogłabyś w piątek pokazać panu nasz domek? - powiedział Andrzej. Chciałbym aby od poniedziałku nasz nowy pracownik zamieszkał tam.- Oczywiście - odpowiedziałam, mając jednocześnie nadzieję, że nie zdradziłam się ze swoimi uczuciami. Tomek w tym czasie przyglądał mi się bezczelnie. Nie mogłam tego dłużej znieść. Wstałam.- W takim razie w piątek o 8 w biurze - powiedziałam do obu panów.W dniu wyjazdu byłam dziwnie rozkojarzona i nie mogłam skoncentrować się na zwykłych domowych czynnościach. Po śniadaniu wzięłam prysznic zastanawiając się co dzisiaj na siebie założyć. Wybór padł na błękitną sukienkę do połowy uda oraz skórzane sandałki zapinane w kostce na pasek Pojechaliśmy z mężem do biura gdzie czekał na nas już Tomek. Potem razem z Tomkiem wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę jeziora nad którym stał nasz domek. Po drodze rozmawialiśmy o różnych sprawach, ja jednak oczami wyobraźni widziałam nas dwoje splecionych razem na łóżku. Tomek zaczął jednak coś podejrzewać, przyglądając mi się coraz baczniej. Po godzinnej podróży dotarliśmy w końcu na miejsce. Pokazałam mu wnętrze domku i krótko wyjaśniłam co ma tutaj poprawić.- Napije się Pan czegoś? - zapytałam.- Chętnie - odparł.Wyszłam do kuchni, żeby przygotować zimne napoje. Pochyliłam się nad lodówką, kiedy nagle poczułam jego dłonie na moich biodrach. Tomek zjawił się bezszelestnie zaskakując mnie w tej pozycji. Pierwszą reakcją było wzburzenie.- Co Pan robi?! Proszę natychmiast zabrać ręce.Jednak młodzieniec nie zamierzał przerywać tych pieszczot i coraz śmielej jego dłonie błądziły po moim ciele.- Przecież tego chcesz, prawda? Od razu zauważyłem.Nie protestowałam. Tomek złapał mnie za nadgarstki i delikatnie oparł moje ręce na blacie szafki kuchennej. Chwilę potem podciągnął mi sukienkę na biodra i jednym zdecydowanym ruchem zerwał stringi. Byłam coraz bardziej podniecona tym niekonwencjonalnym zachowaniem chłopca. Usłyszałam jak rozpina spodnie następnie rozchyla moje uda. Wejście olbrzymiego penisa mojego kochanka było jak uderzenie pioruna. Tomek bez zbytniej delikatności zaczął mnie posuwać rytmicznie. Byłam bardzo podniecona i już po chwili wyczułam nadciągający orgazm. Mój partner w tym czasie zsunął ramiączka sukienki w dół, tak że cały materiał został zrolowany na moim brzuchu. Szybko odpiął mi stanik i zaraz dobrał się do moich piersi. Jęczałam coraz głośniej domagając się jeszcze mocniejszych uderzeń jego członka i silniejszych pieszczot piersi. W chwili mojego orgazmu, Tomek wymierzył mi solidnego klapsa w pośladek co jeszcze bardziej spotęgowało moje odczucia.- Odwracaj się i klękaj ! - rzucił tonem nie znoszącym sprzeciwu. Jednocześnie złapał za dół mojej sukienki zdejmując ją ze mnie.- Bierz go do buzi - rzucił tym samym tonem - szerzej uda.Kucałam naga przed moim kochankiem i wkładam sobie do ust największego kutaska jakiego było mi spotkać. Chciałam Tomkowi bardzo dogodzić i wkładam w to całe moje doświadczenie. W pewnym momencie mój partner położył mi lewą rękę na głowie, mocno chwytając za włosy, prawą zaś złapał swojego członka, uderzając mnie po policzkach.- Czas na wielki finał, spust na twarz - powiedział.Złapałam ponownie jego penisa w prawą dłoń masując go rytmicznie. Po chwili lawa gorącej spermy wylała mi się na policzki i usta.- Wyliż go teraz dokładnie - rozkazał mój pan. Zrobiłam to posłusznie.- Podobało ci się? - zapytał chłopak.- W życiu nie miałam takiego rżnięcia - odparłam zgodnie z prawdą. Chciałabym jeszcze i jeszcze.- Robiłaś to już w trójkącie? - zapytał ponownie.- Nie - odparłam trochę zawstydzona.- Proponuję w następnym tygodniu - ty, ja i moja dziewczyna.Byłam trochę zaskoczona tak bezpośrednią propozycją, ale świadomość ponownego uprawianie seksu z tym młodzieńcem była tak kusząca, że nie zastanawiałam się ani chwili.- OK. A co na to twoja panienka?- Jest do tego przyzwyczajona. Dobra, w takim razie we wtorek i zostajesz tu na noc.Ubrałam się tylko w sukienkę bo podarte stringi nie nadawały się już do użytku, a stanik zabrał Tomek - na pamiątkę - jak to powiedział. Wracaliśmy powoli do domu rozmawiając swobodnie i kreśląc plany na przyszłość.Czas do następnego spotkania dłużył mi się niemiłosiernie, w końcu jednak nadszedł wtorek. Wcześniej powiedziałam Andrzejowi o wypadzie do domku i o tym, że pozwoliłam Tomkowi zaprosić jego dziewczynę. Mąż odburknął coś, że się zgadza i nie podejrzewając niczego wrócił do oglądania meczu. We wtorek wstałam wcześniej, wykąpałam się i oprócz bielizny założyłam na siebie króciutką spódniczkę i bluzeczkę rozpinaną z przodu na guziki. Wrzuciłam do torby kilka rzeczy w tym włoskie szpilki. Po chwili pędziłam już drogą na spotkanie nowych nieznanych mi doznań. Zatrzymałam się kilka kilometrów przed domkiem i postanowiłam zmienić trochę strój. Zdjęłam biustonosz i zmieniłam obuwie na szpilki. Na koniec poprawiłam jeszcze makijaż. Wjechałam na podwórko, wyłączyłam silnik i podeszłam do rozsuwanych drzwi. Cicho otworzyłam je i wolno ruszyłam w głąb pokoju. Już po chwili dobiegły mnie odgłosy, których nie można pomylić z niczym innym. Delikatnie zajrzałam do drugiego pokoju. Widok, który zobaczyłam był przepiękny. W rogu sypialni, na szafce siedziała dziewczyna, stopy miała ubrane w podobne szpilki do moich i oparte na blatach szafek. Oczy miała zamknięte. Tyłem do mnie stał zupełnie nagi Tomasz i ostro posuwał swoją pannę. Palce dziewczyny mocniej zaczęły zaciskać się na plecach chłopaka.- Mocniej, mocniej, rżnij mnie! - krzyczała dziewczyna nie mogąc zapanować nad falą orgazmu. Tomek w tym czasie złapał prawą ręką za nogę dziewczyny w kostce i uniósł ją do góry. Kochanek pieprzył ją coraz mocniej i mocniej, a palce dziewczyny wbiły się w kark i plecy Tomka. Widok kopulującej pary wprawił mnie w stan ogromnego podniecenia. Zapragnęłam być na miejscu tej laseczki i czuć w sobie wielkiego penisa naszego wspólnego kochanka. Kolejny mocny spazm przeszył ciało panienki.- Klękaj i bierz do buzi - rzucił tym samym rozkazującym tonem chłopak.Teraz już wiedziałam co się będzie działo, wycofałam się do sąsiedniego pokoju czekając na kochanków. Minęło kilka minut zanim objęta para wkroczyła do salonu. Chwilę spoglądali na mnie z zaskoczeniem, a ja w tym czasie mogłam lepiej przyjrzeć się dziewczynie z którą miałam spędzić rozkoszne chwile. Panienka była bardzo ładna i bardzo młoda. Stała przede naga ubrana jedynie w buty. Miała najwyżej 16 lat, 170 cm wzrostu, zielone oczy i włosy sięgające pupy. Boskie ciało - to bardzo zgrabne nogi, wygolone łono, płaski brzuch i foremne duże piersi. Pierwszy otrząsnął się Tomek:- Elu, pozwól, że przedstawię ci moją dziewczynę - to jest Kasia.Małolata podeszła nieskrępowana do mnie i wyciągając dłoń powiedziała:- Cześć. Mogę ci mówić po imieniu? - zapytała.- Oczywiście - odparłam - A ty się ze mną nie przywitasz? - zwróciłam się do jedynego w tym gronie mężczyzny.Tomek podszedł do mnie i kładąc mi ręce na pośladkach mocno przyciągnął do siebie. Następnie pocałował mnie w usta. Objęłam jego nagie muskularne ciało drżąc lekko z podniecenia. Nagle Tomek odwrócił się w stronę Kasi i powiedział:- Czas żebyście i wy się lepiej poznały. Kasiu, bądź tak dobra i rozbierz Elżbietę do naga.Małolata podeszła do mnie kładąc mi ręce na piersiach.- Wiem, że to będzie twój debiut w ramionach innej kobiety. Sprawię, że osiągniesz super orgazm.Niespodziewanie pocałowała mnie mocno w usta. Zaskoczona takim postępowaniem nie broniłam się wcale. Kasia objęła mnie, a i moje dłonie dotknęły jej pleców. Najpierw nieśmiało, potem coraz bardziej zdecydowanie. Kasia rozpięła mi bluzeczkę i dotknęła piersi.- Masz bardzo ładny biust - stwierdziła.Po chwili bluzka leżała już na ziemi, a moja partnerka kazała mi odwrócić się tyłem. Odpięła guziczek spódniczki i materiał zaczął ześlizgiwać się po moich udach na miękki dywan. Jej dłonie zabrnęły do majteczek i zaczęły pieścić łechtaczkę.- Rozchyl uda - rzuciła tym samym co Tomek głosem.Posłusznie wykonałam polecenie. Tymczasem pieszczoty mojej kochanki stawały się coraz pełniejsze, zerwała mi stringi i gwałtownie odwróciła. Stałyśmy nagie naprzeciwko siebie mocno się obejmując i przytulając. Byłam bardzo wilgotna i nie wiedziałam kogo w tej chwili bardziej chciałabym trzymać w ramionach - Kasię czy Tomka?- Połóż się na plecach na dywanie - rzuciła małolata - i zegnij nogi w kolanach.Posłusznie wykonałam każdy rozkaz Kasi. Ona tym czasem położyła się między moimi nogami i zaczęła lizać moją cipkę. Rozchyliła palcami moją szparkę i wsunęła tam swój języczek. Już po chwili czułam jak nadciąga orgazm. Dziewczyna przyspieszyła lekko doskonale zdając sobie sprawę z mojego stanu.- Kasiu jesteś boska! - wyjęczałam.- Odwróć się i wypnij dupkę. - rozkazała - Szerzej uda, ile razy mam ci powtarzać.Wykonałam kolejne polecenie partnerki i z niepewnością oczekiwałam co nastąpi dalej. Dziewczyna tymczasem ponownie zajęła się moją cipką, a po chwili wpakowała mi swój środkowy palec w odbyt. Teraz jej pieszczoty osiągnęły apogeum, a ja zaczęłam kręcić pupą chcąc jeszcze bardziej nabić się na jej palec. W chwili orgazmu dostałam podobnie jak od Tomka solidnego klapsa w tyłek. Opadłam na dywan niezdolna wykonać jakiegokolwiek ruchu.- Czas na rewanż, zrobisz mi porządną minetę - stwierdziła Kasia siadając na fotelu i rozchylając zachęcająco nogi.Doczołgałam się jakoś do niej i zbliżyłam usta do cipki kochanki.- Tylko się postaraj suko! Chcę mieć taki orgazm jak i ty - to mówiąc przyciągnęła mnie za włosy do swojego łona. Pierwszy raz miałam okazję spróbować dziewczęcego nektaru i smakował mi wyśmienicie. Po kilku minutach pieszczot, oddech Kasi stał się szybki i płytki. Rozchylone usta i zamknięte oczy świadczyły o tym, że idzie mi nie najgorzej jak na debiutantkę. Kiedy tak klęczałam przed nagą dziewczyną, poczułam jak Tomek tym razem delikatnie wchodzi we mnie od tyłu. Było mi cudownie. Oto spotkałam najwspanialszą parę kochanków w moim życiu. Pierwsza zaczęła szczytować Katarzyna, podobnie jak podczas stosunku z Tomkiem, robiła to bardzo głośno wyginając swoje młode ciało we wszystkich kierunkach. Potem przyszła kolej na mnie. Dziewczyna zsunęła się z fotela i przybliżyła piersi do moich ust. Zajęłyśmy się nawzajem swoimi biustami, pieszcząc i liżąc je. Tomek tymczasem nie przestawał rżnąć mnie silnie ściskając mi biodra i uda.- Chcę usłyszeć twój orgazm dziweczko! - wysyczała Kaśka nad moim uchem. Nie kazałam jej długo czekać. Już po chwili jęczałam i darłam się na zmianę szczęśliwa do granic wytrzymałości.- Kolej na mnie. - powiedział nasz kochanek - Klęknijcie przede mną i zbliżcie się do mojego członka i bierzcie go po kolei do ust. Ja pierwsza włożyłam sobie tego zbója do ust, liżąc go i ssąc. Robiłyśmy to z Katarzyną na zmianę przez kilka minut czekając na efekt naszych działań. W końcu Nasz pan i władca rzucił:- Kaśka zamknij usta, a ty Elka masuj mi kutasa tak długo aż spuszczę się na twarz mojej dziewczyny.Po chwili buzia Kasi pokryła się kroplami spermy - Tomek odetchnął głęboko i patrząc na mnie z góry rozkazał:- Elu, wyliż nasienie z buzi Kaśki.Zrobiłam co nasz kochanek rozkazał. Było dopiero południe i tyle cudownych doznań z parą moich kochanków przede mną.
~~~~~~
To taki mały prezent na święta ode mnie <3